Siedem sekund zadowolenia. Prawie jak w jednej świetnej reklamie prezerwatyw. 11.00, staje nas w Kabatach na starcie 199 osób, dużo. Ruszamy jak konie w galopie. Trochę slalomu, bo zawsze w pierwszym rzędzie stanie parę osób biegających dychę w 50 minut. Chwała im za to, dzięki temu ci z trzeciego szeregu mają więcej fanu, żeby się […]
1,5 h w Kabatach – 2 stycznia 2007
Przykazanie biegacza na styczeń: biegaj wolno i z pokorą. Dziś kolejna cegła – półtorej godziny powolnego biegania. Rano ja odprowadziłem córkę przedszkolaka, bo Moja Sportowa Żona jechała na dwie godziny fitnessu. Wyszliśmy razem i ona do pracy, a ja na trening. Po Lesie Kabackim można bez nadmiernych meandrów zrobić godzinną pętlę. Więc teraz unikam podjeżdżania […]
2 h w Kabatach – 3 stycznia 2007
Znów marzyłem dziś o karierze zawodowego sportowca. Budzik, córka, śniadanie (zrobione dziś ręką Mojej Sportowej Żony, która zawsze ze wszystkim jest pierwsza, także ze wstawaniem) przedszkole i trening. Dziś była spora wycieczka biegowa – z Ursynowa do Konstancina i z powrotem. Razem dwie godziny i dziesięć minut plus trzy minuty postoju na naprawienie roweru zdesperowanej […]
mecz – 8 czerwca 2008
Do Meczu pozostało 120 minut. Myślę, że gdybym nawet w dniu dzisiejszym wygrał Maraton Warszawski, to sam uznałbym, że to mniej interesujące. Rany boskie, flaga już wisi na balkonie, Moja Sportowa Żona chodzi po domu z gwizdkiem na piersiach, córka przedszkolak dopytuje, kiedy zagrają Polacy, a ja nie mogę, wychodzę z siebie. 120 minut to […]
chicago – 9 października 2007
Odebrałem dziś córkę przedszkolaka z przedszkola na rolkach. Tak mnie nosi. Dwa tygodnie po maratonie czuję, że już odzyskałem kosmiczną energię w środku. Lekarze mówią o zapasach glikogenu w komórkach, ale ja wyraźnie czuję, że taki bieg wysysa szpik z kości. Może dlatego słabiej niż chciałem pobiegłem piątkę w tę niedzielę i Polskę Biega w […]
tablice – 30 kwietnia 2007
Już prawie maj, szalony zielony bez, tylko biegać nie ma gdzie.Po średnio udanym starcie w sobotę w Kabatach wybiegłem dziś na trening z zamiarem przemyślenia sobie planów biegowych na najbliższy miesiąc. Właściwie to chciałem sobie zrobić porządny rachunek sumienia, rozmowę motywacyjną z samym sobą i wyznaczyć miesięczne cele.A przy okazji coś pobiec. Najpierw 15 minut […]
kajakarstwo morskie – 29 kwietnia 2007
Wieczór po lekko sportowym dniu. A mi ciągle w głowie siedzi ten gościu z wczoraj, z karetki.Co mu się stało? Zadzwoniłem do szpitala, przedstawiłem się jako pan dziennikarz, ale nie chcieli mi niczego powiedzieć, bo nie jestem rodziną. Poza tym, że jego stan się poprawił.Dlaczego tak się stało? Plotek nie chcę powtarzać, a lekarz na […]
maciejowa 2 – 9 kwietnia 2007
– I tak pan tutaj biega – zapytała para emerytów na Maciejowej w śmigus dyngus po śniadaniu. Super. Bieganie zrobiłem po śniadaniu. Na Maciejową, tym razem powrót krótszą drogą, więc 45 minut. Pod górę najpierw spotkałem samotną turystkę, widać że przyjezdną, która wspinała się z wysiłkiem. Trzy minuty wyżej młodzieżową grupę wycieczkową z wychowawcą. Nawet […]
bnp – 23 marca 2007
Jaki bieg jest najlepszy? Jak samolot! To mój ulubiony środek treningowy – Bieg z Narastającą Prędkością, w skrócie BNP. Nie stosowałem go od dawna, bo mój słynny plan przygotowujący do dychy (zwany też Planem Kęćka) w zasadzie go nie przewidywał. A ja tak kocham to robić. Człowiek jest wtedy jak samolot. Biegnie powoli, ociężale jak […]
ambicja – 12 lutego 2007
Dziś parę słów o wyścigu. Wyścigu szczurów. Teraz poprawnie politycznie jest przeciwstawiać się wyścigowi szczurów. Też nie lubię ludzi zagryzających się na szczeblach drabiny społecznej. Ale zbyt łatwo popaść w drugą skrajność – zupełnego odpuszczenia ambicji. Pamiętacie jak śpiewał kiedyś punkowy Deadlock: ‚Your ambition kills you baby/ Ambition is your god’, a w refrenie ‚Ambition […]