Dziś przerwa przed sobotnim biegiem w Kabatach. O ile pobiegnę. Bo jaki jest sens ścigać się w takich warunkach? W czwartek późnym wieczorem nasze łóżko płonęło. Położyliśmy się we trójkę zobaczyć mecz z Duńczykami. Moja Sportowa Żona zaniemówiła, co jest u niej przypadkiem na tyle niespotykanym, że oznacza najwyższą dawkę emocji. Ja syczałem przy każdym […]
tętno maksymalne – 5 stycznia 2007
Komu Mikołaj przyniósł tzw. pulsometr? Kamyczkowi86. I już wiadomo, że Kamyczek biega za szybko. Kamyczek pochwalił się tym pod środowym blogiem. Dodał, że biega z tętnem ponad 160. Moim zdaniem to za szybko. Kamyczek jak się łatwo domyślić ma 21 lat. To wiek nadzwyczajnej wyrywności, za co nie zamierzam Kamyczka ganić, bo sam mimo wieku […]
kamienie – 11 czerwca 2007
Ze sportów był dziś tylko ping pong z córką gimnazjalistką oraz siłownia z atlasem. Czasem trzeba nie pobiegać. Rano znów miałem spotkanie z AK-owcem i opowieści o stalinizmie. Chociaż staram się w poniedziałki biegać, to dziś odpuściłem. Potem praca, a po południu umówiliśmy się na Kopie Cwila z córką gimnazjalistką. Dla tych, co nie znają Ursynowa: to taki […]
spływ – 10 czerwca 2007
Zakochałem się. Razem z Moją Sportową Żoną. W Suwalszczyźnie. Ludzie rodzą się i żyją w różnych miejscach. Nasi znajomi, których zabraliśmy na weekendowy spływ Czarną Hańczą mieszkają w Warszawie od dwóch lat. Teraz jakieś 5 km od Lasu Kabackiego. W zasadzie mogliby się cieszyć, że są teraz tak blisko natury, bo przyjechali tu z czarnego […]
raz, dwa, trzy – 9 maja 2007
Trzy dni do. A ja wymyśliłem nowy fajny trening: raz, dwa, trzy.W porannym deszczu pojechałem z samochodem do warsztatu. Warsztat jak już kiedyś pisałem mamy oddalony o ładne 3-4 km, bo taki koło domu to oszuści (na Migdałowej, uważajcie naprawdę). Niech mu tam wymienią olej, dopieszczą, żebyśmy się długo nie widzieli.A z warsztatu do domu […]
kilometrówki – 7 maja 2007
5 dni zostało do Biegu GazetyTrzymam mocno kciuki za tych, co pierwszy raz. Nie będę udawał, że się przygotowuję do biegu na dwa i pół kilometra w dodatku bez pomiaru czasu. Ale od wielu tygodni, miesięcy – wierzcie mi – dokładam starań, żeby jak najwięcej z niebiegaczy złapało spławik. Bo są jeszcze inne przyjemności w […]
żeberka – 4 maja 2007
Godzina to jest bariera mentalna. Potem zaczyna się bieganie długodystansowe.Znów sobie to dziś zrobiłem: półtoragodzinny trening. Bo trzeba podciągnąć wytrzymałość. Wziąłem pulsometr, żeby biec z tętnem 145-155. Zwykle ludzie biegają za szybko, ale ja jestem leń i bez kontroli biegam za wolno. Poleciałem przez Pola Wilanowskie do Lasu Kabackiego od tyłu, tam na wymierzonym kilometrze […]
nowy konik – 26 kwietnia 2007
Mam Nowego Konika! HurraRano zrobiłem sanitariaty. Czyli wiodące środki czystości, szmatka, rękawice i myk myk, żeby wanna, umywalka, kuchenka i parę podobnych rzeczy lśniło. Taki mamy podział domowych obowiązków z Moją Sportową Żoną, że ten punkt należy do mnie, realizacja w środę albo w czwartek przy braku czasu.Potem napisałem, co miałem napisać i zadzwonił telefon. […]
Euro – 18 kwietnia 2007
Nie chciało mi się dziś biegać. Więc zrobiłem godzinny trening. A potem Polska weszła do strefy Euro.To brzmi trochę paradoksalnie. Ale rzeczywiście, rano obudziłem się śpiący, co jeszcze nie jest patologią, ale potem śpiący zjadłem śniadanie, śpiący umyłem zęby i śpiący ubrałem się na bieganie, co już nie należy do normy. Chciało mi się położyć […]
puszcza – 8 czerwca 2007
Obiecałem policji, więc nie było wyjścia. Zaczęło się w czwartek późnym wieczorem. A było tak. Wczoraj opowiadałem, że jadę na wywiad z trenerem piłkarzy ręcznych. Ciekawiło mnie, co ma do powiedzenia na temat różnic polsko-niemieckich. Sam reprezentował oba kraje, mieszka w Niemczech, czuje się Polakiem, a w pamiętnym finale przegrał właśnie z Niemcami. Niestety, kiedy […]