Dziś kolejna rozmowa z więźniem-bohaterem. I kolejny trening półtoragodzinny. Stanisław K. z Zośki, który w stalinowskim więzieniu przeszedł najprawdziwsze męczarnie, jest dziś pogodnym starszym człowiekiem. Machnął ręką na tamte lata i nawet nie chce mu się grzebać w swoich aktach w IPN, żeby sprawdzać, kto z kolegów sypnął, że miał w tapczanie ukrytą broń. Spotkanie […]
kręgle – 4 czerwca 2007
Zacząłem w atmosferze całkiem jesiennej, a kończyłem w lecie. Co wcale nie znaczy, że biegałem przez trzy czwarte roku, tylko przez półtorej godziny. Dziś biegało mi się źle. I to nie wiem, dlaczego: człowiek wyspany, po śniadaniu, napojony, w dobrym nastroju. A jednak nogi nie niosły, stawy skrzypiały, a mięśnie jakby były ze sparciałej gumy. […]
wisła – 26 maja 2007
Zrobiłem dwa półmaratony z okładem. Pierwszy na nogach, drugi na rowerze. Kocham takie soboty. Pamiętacie, jak Forest Gump zaczyna biegać. Wychodzi na drogę i biegnie przed siebie, bodaj cztery lata. Rano wpadłem w taki trans. W ten piekielny upał pomyślałem, że nie będę biegał po lesie, tylko po odkrytej przestrzeni, żeby się opalić. A że […]
nepal – 7 czerwca 2007
Dałem ciała. Miała być siłownia, ale nie starczyło czasu. Wstyd mi. Dzień pędził dziś nie wiem nawet jak. Śniadanie, krótkie muzykowanie z córką gimnazjalistką, potem po ciasto do cukierni, miałem jechać na rowerze z córką przedszkolakiem, ale jej się nie chciało wychodzić z domu, a ja stwierdziłem, że nie będę sam ciasta wiózł na rowerze, […]
rywalizacja – 18 października 2007
Za dwa dni Kabaty. Bieg Jesieni II. Moja Sportowa Żona kocha rywalizację, ale nienawidzi przegrywać. Obojętne, czy będzie to ping pong, zakłady bookmacherskie albo kamień, nożyce i papier. Dziś był to badminton. Jeśli są tu jeszcze jacyś czytelnicy z zeszłego roku, to pewnie pamiętają naszą badmintonową namiętność. Kiedy na przełomie listopada i grudnia miałem okres […]
szyszko – 22 lutego 2007
I znowu zaśnieżenie duże. Co za zima, jak czkawka. Z jednej strony mógłby być śnieg po pas, sanna i dzwoneczki. Narty nie tylko w Gorcach, ale też na Kopie Cwila, górze usypanej z ziemi wykopanej pod fundamenty ursynowskich bloków. Sanki do przedszkola i po przedszkolu. Śnieżki non stop. A bałwany nie tylko w Ministerstwie Ochrony […]
narty – 8 lutego 2007
Dziś była podróż do królestwa zimy i żadnego biegania. Co można zrobić w ośnieżonych górach z córką przedszkolakiem, która ma rękę w gipsie? Wiadomo, pójść na narty. W pierwszej chwili pewnie macie ochotę popukać się w monitor. Ale pomyślmy spokojnie. Córka przedszkolak od tygodnia robi już wszystko swobodnie tą ręką. Ubiera się, podnosi przedmioty, nie […]
łatwiej w I zakresie – 30 stycznia 2007
Gdyby nie było przedszkoli nasza cywilizacja nie mogłaby istnieć. Wszyscy musielibyśmy skracać treningi z godziny do pół godziny, pracę z etatu na pół etatu i życie nerwowe też o połowę. Córce przedszkolakowi z całą pewnością przestały pojawiać się nowe ospowe wykwity, więc powoli zaczynamy myśleć o wyjściu na dwór. Na razie wychodzimy według wynegocjowanego rano […]
rano – 27 stycznia 2007
12 biegaczy, czterech narciarzy na biegówkach i jeden rowerzysta. Tyle osób spotkałem dziś rano przez godzinę biegania po Lesie Kabackim. Trening zgodnie z Planem K. obejmował dziś 15 km w pierwszym zakresie plus 3 km w trzecim. Po konsultacjach z samym K. zrobiłem BNP – tzw. bieg z narastającą prędkością, 16 km. Najpierw dobiegłem do […]
górale – 23 stycznia 2007
Rano widziałem sportowca z krwi i kości. Mariusza Wlazłego. Mam nadzieję, że wszyscy kojarzą – to ten najlepszy polski siatkarz ze srebrnej drużyny świata. Na 10.00 miałem być w Bełchatowie, a ponieważ wyjechałem za późno (7.50 z Ursynowa), samochodzik mam malutki (Cinquecento), to dołożyłem sobie rano nowy sport: odcinek specjalny rajdu Paryż-Dakar. O 9.50 byłem […]