wolniej – 15 marca 2007

Jesteście ciekawi, czy uprawiałem dzisiaj sport? Brydża. I to z komputerem. W nocy odwiozłem Moją Sportową Żonę z córką przedszkolakiem na pociąg. MSŻ ma bowiem w tę sobotę ważny dla niej maraton fitness. Może kogoś o duchu niesportowym zdziwi, że można jechać przez pół Polski, żeby pouprawiać sobie sport przez parę godzin. Ale duchy niesportowe […]

trzecie miejsce – 7 czerwca 2008

– Leć, będziesz trzeci! – Nie dam rady, on ma 36 sekund przewagi. – Leć! I poleciałem. Chociaż nie do końca tak jak bym chciał. Nie do końca, bo ja bym chciał od połowy do końca coraz szybciej. A stoper pokazał, że międzyczasy pięciu okrążeń są w zasadzie podobne, czwarte i piąte jednak o dwie […]

Koncertowa – 25 maja 2008

Zrobiłem sobie mały akcent, mimochodem. Teraz nie trenuję, tylko sobie biegam. Ale nie mogłem się powstrzymać przed małym akcentem biegowym przed wtorkowymi wyścigami na 10 km w Kabatach. Guru Skarżyński doradza takie akcenty przed zawodami. Przed maratonem – 4-5 dni wcześniej mocne (w tempie maratonu) kilometrówki. Zmniejszyłem dziś te zalecenia do odpowiedniego rozmiarku i pobiegałem dziś […]

licznik – 23 kwietnia 2008

Robiłem sobie kanapki na śniadanie, kiedy do kuchni wparadowały uśmiechnięte od ucha Moja Sportowa Żona i córka przedszkolak z prezentową torebką. Na imieniny dostałem wymarzony licznik rowerowy (bo uwielbiam mierzyć i przeliczać) i wymarzone perfumy (bo biegacz nie musi zawsze cuchnąć potem). Licznik zamontowałem po południu, chociaż jestem antyinżynierem. Tak mnie to rozochociło, że namówiłem córkę […]

narząd – 18 kwietnia 2008

Co to jest: narząd na literkę M? – spytała córka przedszkolak w samochodzie. I mieliśmy z córką licealistką niezłą zagwozdkę. W wymyślanie rzeczy na literkę związanych z bieganiem bawię się od tygodnia, gdyż publikujemy codziennie w gazecie Alfabet Biegacza. W burzę mózgów są włączeni Moja Sportowa Żona oraz korespondencyjnie Dziki, który po swoim treningu przesyła […]

rower – 9 kwietnia 2008

Rower to fajna rzecz. Najbardziej efektywne wykorzystanie siły nóg w całej galaktyce. Rano spróbowałem odbijać się z palucha. Wyobraziłem sobie całą tę dźwignię od palucha przez stopę, brzuchaty łydki i dwugłowy uda. Poczułem, jak pięknie szybuję przy każdym kroku. Dobiegłem na wymierzony fragment w Lesie Kabackim i sprawdziłem tętno. Było rekordowo wolne. Hmmm. Nie ze […]

paragon – 3 kwietnia 2008

Pamiętacie do przerwy 0:1. Paragon (kto go grał w filmie?), Józef Nalberczak jako trener dzieciaków, Adam Bahdaj, czytało się i oglądało. Rano kończyłem te niekończące się tanie produkty. Poszedłem jeszcze do Lidla po najtańszy dżem w mieście, 2,29 na paragonie. Katar większy, a samopoczucie gorsze niż poprzedniego dnia wieczorem. Dokończyłem pisanie i stwierdziłem, że się […]

połówka – 30 marca 2008

Połówka życiówka! Jestem w entuzjastycznym nastroju. Bo bieg dobry, jak już dawno się nie zdarzyło. Wszystko było idealne. Plan treningowy zrealizowany w stu procentach, bez żadnych chorób i kontuzji. Co miałem od grudnia wybiegać, wybiegałem co do kilometra. Obóz biegowy wytrzymałem. Żywienie, pojenie, wypróżnienie (specjalnie o tym piszę, bo to potwornie ważne przed zawodami, pamiętajcie). […]

kot – 25 marca 2008

Uwaga, dziś będę zniechęcał do biegania. A tytułowy kot będzie na końcu. Mam dzień wolny, a chciałoby się pobiegać. Bo ja to kocham, bo na długich treningach wpadam w mantrowy nastrój, na ostrych czuję, że żyję. Kiedy świeci słońce, mięśnie mi się cieszą. A kiedy leje i wieje hartuje mi się duch. Dzień wolny to […]

Joanina – 18 marca 2008

Krótko napiszę, bo długo biegałem. Rano – półtorej godziny. Przedszkole, samochodem do Lasu Kabackiego i tam powoli między drzewami i kroplami deszczu. Na empetrójce posłuchałem w Trójce o prezydencie i prezesie, jak bronią Polski przed tym, co wynegocjowała z Unią Europejską poprzednia ekipa. Ja wiem, że to nie jest blog publicystyczny i że ze mnie […]