Opowiadałem wam już jak zacząłem biegać? To jeszcze raz opowiem, bo mi jak żywy stanął dziś przed oczami tamten dzień styczniowy. W liceum miałem taki zwyczaj, że w pierwszym dniu kalendarzowej wiosny przychodziłem do szkoły w krótkich spodenkach. Dziś rano wybiegłem w dresie z domu do gazety, tam miałem zostawiony wczoraj samochód z workiem cywilnych […]
fory – 12 marca 2008
Plan planem, a praca pracą. Dziś w planie powinno być bieganie interwałów. Ale było wolne. Nie wolne bieganie, tylko wolne od biegania. Bo trening będzie jutro u trenera R. Więc dzisiejszą podarowaną godzinę wykorzystałem na dokończenie tekstu o tanich produktach, który pisałem cały wtorek od rana do północy z hakiem. Dziwią się ludzie, że ja […]
łazienki – 6 marca 2008
O szóstej rano córka przedszkolak przytupała do nas do łóżka. Dziwicie się? W końcu raz w życiu ma się szóste urodziny. O szóstej trzydzieści skapitulowaliśmy. Wszystkiego dobrego, żebyś zawsze była zadowolona i żeby cię tyle rzeczy ciekawiło. A tu są ochraniacze na rolki. I rolki. Córka przedszkolak z radością wypuściła powietrze. Bo o tych rolkach […]
pożegnanie – 10 lutego 2008
W Spytkowicach jeszcze zima, a na Krzywoniu już wiosna. Przebiegłem dziś z jednej pory roku w drugą. A po południu przejechałem – z Polski górskiej do płaskiej. Do Spytkowic (10 km od Rabki) pojechaliśmy rano na narty z pewną taką niechęcią. Bo wczoraj tak się wyjeździliśmy z Moją Sportową Żoną na bajecznej słowackiej górze w bajecznych […]
orkan – 29 lutego 2008
Dwa dni do Wiązowny. Pierwszy testowy start. Ma przyjść orkan: grad, śnieżyca i maksymalna wichura. W Wiązownie zawsze pogoda jest paskudna. Podobno, czytałem na forach, bo chociaż to tylko 20 km od Warszawy, nigdy jeszcze w tym półmaratonie nie biegłem, jakoś mi się nie składało. Spotkaliśmy się z Danielem na Agrykoli, na tym półkilometrowym podbiegu. […]
kolacja – 17 stycznia 2008
Dziewczyny, co wy robicie? My wykonujemy tradycyjne męskie zajęcia, np. biegamy, oraz nietradycyjne męskie zajęcia, np. robimy ziemniaki pieczone, sałatkę grecką, sos tzatziki oraz opiekany ser feta w ramach tzw. przyjacielskiej kolacji. Bo ja nie rozumiem, dlaczego 80 proc. osób mijanych na ścieżkach biegowych, to faceci. Również rano, bo jak wiecie, ja biegam również rano. […]
saleta – 18 grudnia 2007
Czasem nienawidzę tej pracy. Pisz o Salecie, pisz o Salecie. Ta śpiączka, ta nerka, o Jezu, o rany. No to piszę, bo śpiączka, bo nerka. Jak dziecko cieszę się, że dotarłem do jego wychowawczyni, chociaż w szkole podali mi tylko nazwisko i skłamali, że nie mają do niej numeru. Do szkolnych kolegów. Do znajomych z […]
siła – 16 grudnia 2007
Będzie o sile biegowej. A dziś rano tak brakowało mi siły, że jak starłem marchewkę, to się musiałem położyć do łóżka i odpocząć. Weekend zaczął się sportowo. W piątek półtorej godziny biegania, 10-kilometrowa pętla po Lesie Kabackim z 6-kilometrowym dobiegiem. W sobotę kolejne półtorej godziny, bo moją ambicją jest teraz system 2+1+1,5+1,5. Czyli w tygodniu […]
mama – 4 grudnia 2007
Bieg po zdrowie – o Tomaszu Hopferze możecie przeczytać w grudniowym numerze Biegania, już jest chyba w sprzedaży. A ja dziś chciałbym rzucić hasło Bieg po życie i opowiedzieć wam o swojej mamie. Po wojnie została sama z dwójką młodszych braci. Kiedy jej rodzice umarli miała coś koło 19 lat. Przełom lat 40. i 50. […]
szybkość – 1 listopada 2007
Rodzice Mojej Sportowej Żony już się nie dziwią, kiedy zmywam po śniadaniu i zbieram się na bieganie. Pamiętam nasze pierwsze przyjazdy do Rabki. Teść ciągle dopytywał, jak często biegam, ile, dokąd i okrutnie się dziwował. Tak się mówi w górach – dziwował, a nie dziwił. A wszyscy się dziwowali, że zmywam naczynia po jedzeniu. To […]