badminton – 19 maja 2007

Słońce świeci, piękne popołudnie. To nie jest pogoda dla biegaczy. Od rana żyję jutrzejszym biegiem. Taki wyjazd do innego miasta potęguje jeszcze nastrój podniosłości. Nie tak, że podjadę sobie do Kabat i wystartuję – tylko przejadę pół Polski, żeby pobiec. Na wyjazd zdecydowała się córka gimnazjalistka, pobiegnie 5 km. Na jesieni w biegu Nike’a do […]

taśma – 17 maja 2007

Pierwszy dzień pracy na taśmie za mną. Po trzech godzinach bardzo doceniłem swoje życie i problemy typu "czy zdołam poprawić życiówkę na półmaratonie w Toruniu". Taśma dziś to już nie to samo co w mitycznej fabryce Forda w dowolnym kolorze, byle był czarno albo w tamtym filmie Chaplina, którego tytułu za Boga nie pamiętam. Taśma […]

dzień do – 11 maja 2007

Dzień do. Dzień dobry.Dobry dzień dzisiaj miałem, chociaż bez biegania. Ale w złotych promieniach sportu.Rano wsiedliśmy z synem wiecznym licealistą w srebrną strzałę i ruszyliśmy do Poznania spotkać się ze złotym medalistą mistrzostw Polski w półmaratonie i zarazem srebrnym w maratonie  – Heńkiem Sz. Wiecie, że póki nie zaczął biegać maratonów, trenował tygodniowo ledwie po […]

toruń – 20 maja 2007

Sezon biegowy powinienem kończyć w marcu. Ewentualnie w kwietniu. To zabawne, bo początkujący jogger budzi się na wiosnę. Cieplejsze dni, chce się trenować, biega się przyjemnie. I startuje się przyjemnie. W zeszłym roku zrobiłem życiówkę w maratonie we Wrocławiu 23 kwietnia. W tym roku – w Warszawie 23 marca. Po tych datach właściwie powinienem kończyć […]

Nowy Rok – 1 stycznia 2007

Biegania mają swój urok. Inny w lasku koło domu w ciepły, słoneczny dzień. Inny w zaśnieżonych górach. A jeszcze inny w ciemnościach za Mławą. Mazowsze to nie jest najbardziej atrakcyjny rejon Polski. Jedziesz, jedziesz, a tu pola, pola. Ubogie gleby, ubogie wioski, miasteczka bez wdzięku i rzeźba terenu bez sensu. Ani gór, ani jezior, ani […]

świt – 9 czerwca 2007

Zza horyzontu nadlatuje świt, gdzieś tak od Wołomina. Zaraz ruszamy. Plan na sobotę: 3.50 wyjazd, 4.00 zabranie znajomych spod bloku, 8.00 spotkanie z grupą znajomych nad Czarną Hańczą, 10.00 kajaki. Grupa znajomych – dwóch ojców z dziećmi – spływa rzeką z Wigier od czwartku, a my do nich dołączamy w sobotę. Nie mogę się doczekać. […]

40 – 4 października 2007

Wybiła czterdziestka. Budzik postawił mnie na nogi o 6:10.  Zacząłem dzień bieganiem. O 8.30 byliśmy umówieni na poranny trening z biegającym szefem. A przedwczoraj mój przyjaciel Dziki (ten, cośmy razem biegali, kiedy niektórych czytelników tego bloga jeszcze nie było na świecie, a Moja Sportowa Żona biegała jeszcze z pieluchą) zadzwonił, że może by tak zrobić […]

BNP – 15 kwietnia 2007

Co to jest BNP? Gdyby w internecie puszczać to, co mi się udało dziś rano, można by to nazwać "wzorcem metra z Ursynowa".Taki zadowolony z dobrego treningu jak dziś to dawno nie byłem. To był mój ulubiony Bieg z Narastającą Prędkością, BNP. Wyszło modelowo. Rano wstało słońce, ja, Moja Sportowa Żona, córka przedszkolak (właśnie w […]

z butelką – 16 marca 2007

Chodzę dziś cały dzień z butelką. Nigdy jeszcze tak poważnie nie przygotowywałem się do startu na 10 km. Dziś opowiem wam o moim BBPS. Trenerzy mówią tylko o BPS – bezpośrednim przygotowaniu startowym, pamiętacie zupełnie nieznanego złotego medalistę olimpijskiego Simona Ammana? Szło mu wtedy mocno średnio w pucharze świata, pojechał odpocząć i potrenować dokładnie pod […]

rower – 13 czerwca 2007

Dzisiaj zrobiliśmy to wreszcie z Moją Sportową Żoną, po wielu tygodniach. Zdjąłem cywilne ciuchy, które musiałem założyć rano z powodu spotkania. Założyłem rzeczy do biegania. MSŻ wzięła rower i pojechaliśmy na trening do Lasu Kabackiego. MSŻ natychmiast włączył się program "instruktor sportowy" i pilnowała, żebym trzymał tempo. Pulsometra nie wziąłem, ale dziś chyba trenowałem II […]