podbiegi słonika – 2 kwietnia 2007

Do roboty. Bo naprawdę mam dosyć biegania dychy ponad 36 minut. Nawet jeśli robię życiówkę. Przemyślałem sprawę jak teraz biegać. Właściwie wydyskutowałem to na gadu gadu ze Słonikiem. Więc najpierw dwa słowa o Słoniku. Poznaliśmy się chyba z rok temu w Kabatach, zagadał na mecie. Potem spotkaliśmy się na maratonie w Rytrze. Zaczęliśmy razem, maraton […]

ostry trening – 19 marca 2007

Jestem jeszcze ciepły, nagrzany. Lubicie tę chwilę po treningu. Bieganie to dosyć masochistyczna przyjemność. Zwłaszcza jeśli trenuje się dla efektu. Radość z dobrego biegu to potem rekompensuje. Ale w trakcie mocnego treningu, to jest katorga. A tuż po – dziwny stan wymęczenia i ulgi, że to już za mną. Rano była przyjemna godzina w pierwszym […]

siennicka – 21 lutego 2007

Córka gimnazjalistka wstała dziś o szóstej rano, żeby móc iść ze mną na wieczorny trening na hali na Siennickiej. To ja miałbym się nie zmobilizować? Córka wstała rana, żeby nie opuścić mszy świętej popielcowej (na którą zwykła chodzić wieczorem – ale na wieczór była zaplanowana wyprawa sportowa). Ja wstałem trochę później siadłem do komputera, żeby […]

balonik – 21 marca 2007

Znów siedzę tu między treningiem, a treningiem. Bo po drugim treningu nie będę włączał już komputera. Taki obóz to prawdziwa frajda. Przypomnę, że pogniewałem się na siebie w niedzielę po Maniackiej Dziesiątce i żeby nie dać znów ciała w Półmaratonie Warszawskim (to już w najbliższą niedzielę) w pierwszej połowie tego tygodnia postanowiłem sobie zrobić sportowy […]

niepraktykowanie – 18 listopada 2007

Przez ostatnie trzy dni byłem sportowcem niepraktykującym. Ale teorii łyknąłem dużo.   Bieganie zaczyna się od rozluźnienia mięśnia piersiowego. Przynajmniej dla mnie. To wniosek z piątkowych i niedzielnych zajęć na moim kursie lekkoatletycznym. W piątek pani od korektywy pokazywała nam na rysunkach i zdjęciach różne skoliozy, opowiadała jak mamy powyginany kręgosłup (kifozy i lordozy) i jak […]

telefon – 3 czerwca 2008

Od rana dziś siedzę z cieniem znanego piłkarza na S. z klubu na R. Małą rekreację miałem tylko po obiedzie i przed kolacją. Piłkarz jest w tej chwili niedostępny, ale to i tak niewiele zmienia, bo jest bardzo skryty, niewiele powiedział w różnych wywiadach. Jego rodzina podobnie. Najlepsza była babcia, która albo nie pamiętała, albo […]

trzydziestka – 28 maja 2008

Moja Sportowa Żona ma doła. Bo dostała na trzydziestkę za dużo prezentów, a ma kłopoty z przyjmowaniem. Chodzi po domu jak struta i pyta, czy czegoś by się nie dało oddać do sklepu. Najlepszy okazał się prezent najmniej sportowy – kolczyki srebrne do kompletu z naszyjnikiem, który kupiłem MSŻ na naszą pierwszą rocznicę znajomości. Wtedy też […]

Łódź – 18 maja 2008

Polska w ten weekend biegała. Przypominam wczorajszy apel, który napisałem 10 minut temu (jesteśmy w pętli czasowej): napiszcie jak biegaliście w Polska Biega. A ja wam teraz napiszę, jak ja biegałem. Puentę zdradziła pod piątkowym blogiem (pętla czasowa) Moja Sportowa Żona – nie złamałem jednak trzech godzin. To ja wam dopowiem: jestem bardzo z tego […]

mars – 8 listopada 2007

Bieganie, ping pong i badminton. Sam się dziwię, jak pojemny jest dzień, bo potrafi się w nim zmieścić jeszcze praca, rodzina i kłótnie z Moją Sportową Żoną. Środa była bezpłciowa przynajmniej do pewnego momentu. Rano byłem w miesięczniku Bieganie, gdzie umówiłem się na pewien temat do napisania (będę nieco tajemniczy, bo mam nadzieję, że zaowocuje […]

deska – 27 listopada 2007

Właśnie zrobiliśmy sobie z Moją Sportową Żoną deskę na rekord. Ja wytrzymałem dwie minuty, a MSŻ chyba jeszcze ciągle trwa.  Ostatni tydzień bez biegania zacząłem w Lesie Kabackim. Ściślej: wstałem przed świtem, skończyłem spisywać wywiad z Miecugowem o Szkle Kontaktowym, a potem pojechałem na bieganie. Zrobiłem jakieś osiem kilometrów w tempie między 5:10 a 5:30 kilometr. […]