poprzeczka – 20 grudnia 2007

I jeszcze mi bluzę wcięło. Może to przemęczenie? Albo inny kryzys? Akcja Saleta trwa, w środę zbierałem materiał, dodzwoniłem się do ojca, który niewiele ciekawego powiedział. No może poza odpowiedzią na pytanie, dlaczego oboje z żoną nie przyjechali przez siedem dni do umierającego (jak się początkowo wydawało) syna. Odpowiedział krótko: – Po co? Dodzwoniłem się […]

rękawiczki – 23 października 2007

Czy powiedzielibyście w styczniu, że PO wygra wybory? Albo, że powinienem popukać się w głowę, jeśli chciałbym w Kabatach złamać 35 minut? Więcej, w obu tych kwestiach można było się mocno zadumać jeszcze kilka tygodni temu. Wybory ciągle mnie poruszają, wybaczcie, że od tego zaczynam. Ale tym razem wzruszyłem się filmem nakręconym przez zdumionego Angola […]

inaczej – 30 października 2007

Jak nie wiesz, co zrobić, to zrób inaczej. Powiedział mi raz pewien terapeuta: jak nie wiesz co zrobić, to nie rób nic. Myślę, że w psychologii to niegłupie. W treningu trzeba by tę maksymę trochę przekręcić: jak nie wiesz, co zrobić, to zrób inaczej. Dlaczego? Na sobotnim kursie trener od płotków zrobił dygresję o słabym […]

deszcz – 16 maja 2007

Deszcze niespokojne potargały sad. A ja biegałem jak czołg niestety Dziś było zakończenie obozu sportowego. Ostatni mocny akcent przed niedzielnym startem – BNP, bieg z narastającą prędkością. Miało być razem z MSZ, Moją Sportową Żoną, bo na BNP MSŻ na rowerze jest nieocenioną pomocą. Ale tak rano w Warszawie lało i mroziło, że nie miałem […]

obóz II – 15 maja 2007

Rano biegałem, a potem pojechałem do biblioteki czyli na stadion. W Bibliotece Narodowej pracuje jedna z biegaczek-czytelniczek bloga. Po sobotnim biegu w Warszawie, który zresztą odbywał się nieopodal Biblioteki mieliśmy okazję przybić piątkę. Czy możecie sobie wyobrazić coś nudniejszego niż praca w bibliotece? W stereotypowym rankingu nudy zawód tej plasuje się na podobnej pozycji, co […]

w śniegu na luboń – 15 lutego 2007

Czy ma sens trening w kopnym śniegu? Nie jestem pewien, ale czuję go mocno w nogach, to chyba dobry znak. A było tak. Dziś powinien być dzień odpoczynku. Byłoby to nawet logiczne, bo wstaliśmy z Moją Sportową Żoną po piątej, żeby wyruszyć do Rabki i odebrać od babci córkę przedszkolaka. Ale sportowiec niezawodowiec musi swoje […]

na nartach – 11 lutego 2007

Ciekawe czy mięśnie, które ćwiczy się podczas jazdy na nartach przydają się do biegania? Jeśli tak, to mogę być podwójnie zadowolony z przedłużonego weekendu w górach. W Rabce byłem od czwartku do niedzieli, odwieźliśmy córkę przedszkolaka na trzy dni do babci. Nie było dnia bez jeżdżenia na nartach. Najbardziej odlotowa była sobotnia wyprawa na Mosorny […]

Agrykola – 31 stycznia 2007

Gdzie można zrealizować taki trening: 400 metrów w tempie kilometr w trzy minuty i dwie sekundy, przerwa, 800 m w tempie 3:15, przerwa i 1600 m w tempie 3:30? Nigdzie, nawet na Agrykoli się nie da. Jest taki stadion w Warszawie, na który można wejść. Wyda się wam to może niewiarygodne, bo np. ze stadionu […]

maciejowa – 9 lutego 2007

Dziś dzień zacząłem na tej samej Maciejowej, co wczoraj, ale od góry, a nie od dołu. Łapiemy narty garściami. Przed południem pojechaliśmy na pobliską Śnieżnicę, bo tam też wybrała się jej siostra z Krakowa. Krakowiacy to mają fajnie – myk i już są w górach. Mój biegający szef twierdzi, że Warszawa jest najgorzej położoną stolicą […]

niedziela – 18 marca 2007

Umówiliśmy się całą grupą biegaczy z Ursynowa na hali sportowej w promocji. Było nas dwoje. Opowiem wam o Mel. Typ entuzjastycznej organizatorki. Biega chyba od niedawna, ale kompletnie nie liczy się z możliwościami. Staje i biegnie. Maraton. Albo staje na starcie Kaliskiej Setki. I przebiega cały dystans. Serio. Albo otwierają nam nową halę sportową przy […]