Właśnie wróciliśmy z badmintona z Moją Sportową Żoną i gościnnie Dzikim. Dziki jest najszybszym z biegaczy nieścigających się na świecie. Do teraz bolą mnie nogi. Nie po badmintonie, bo to sama przyjemność. Spinanie mięśni, ale jeszcze więcej rozciągania. Bez takiej nerwówki, jak przy ping pongu. Z większym rozmachem i wymachem rąk. Na luzie. Przynajmniej, kiedy […]
warsztat – 20 lutego 2007
Warsztat pod domem to banał. Dlatego my mamy swój warsztat trzy kilometry od domu – w połowie drogi do redakcji. Swój warsztat, bo bywamy tam z Moją Sportową Żoną częstymi gośćmi. Jak się ma cinquecento dwa razy starsze od córki przeszkolaka i seicento z przebiegiem dwa razy większym niż przeciętny samochód (zrobiłem już grubo ponad […]
Podskoki -10 lutego 2007
Podskakiwanie na ulicy jest bardzo głupkowate. Ale czego się nie robi dla sportu. Znów na Maciejową, znów pod górę i przez śniegi – czyli siła biegowa. Dobrze, dobrze, bo tego mi właśnie brakuje. Kontrolowałem przy tym tętno, bo mój pulsometr znów ożył. Była kwestia wymiany baterii, fajnie, jakby ludzie mogli sobie też tak wymieniać baterie. […]
wściekły pies – 28 stycznia 2007
Mam w domu wściekłego psa. To jedyny sportowy akcent na dziś. No może jeszcze drugi – odbijanie balonika. Przypomnę naszą aktualną sytuację życiową: córka przedszkolak ma ospę, co trzyma nas w domu, a na dodatek złamaną rękę, co powoduje ciekawe obserwacje. Córka przedszkolak jest tak przyzwyczajona do samodzielności, że w trzy dni nauczyła się robić […]
casting – 4 lutego 2007
Uwaga casting! To mnie męczy już od paru dni. Ponieważ dziś był dzień wolny od treningów, a ponadto niesportowo nieco nadużyłem – aczkolwiek nie na tyle, żebym nie był się w stanie zalogować – to chciałbym postawić tę kwestię. Drodzy czytelnicy! Jeśli zaglądacie czasem na ten blog, wiecie, że macie do czynienia z osobnikiem, który […]
nic – 21 maja 2008
I znów u mnie sportowe nic, jak u Kononowicza. Więc teraz parę słów do Polskabiegaczy. Przede wszystkim szacunek dla was wszystkich. Bo szacunek należy się nie tylko za wyniki. A czasem za inne rzeczy bardziej. Dziś wstałem o 4.30, żeby spisywać rozmowę z Janem Tomaszewskim. Lubię taki system pracy, jestem o świcie bardzo efektywny, a […]
kabaty – 15 czerwca 2007
Co pisać o bieganiu, jeśli przez cały dzień się jeździło samochodem? Z kłopotu wybawił mnie we wczorajszych komentarzach czytelnik "misio" pytając jak dojechać na pętlę kabacką. Więc teraz uwaga, przerwa na reklamy, i jedziemy z promocją kabackiej dychy. Jedziesz przez Ursynów aleją KEN. Mijasz LeClerka, Multikino, rondo przy Płaskowickiej i dojeżdżasz do Galerii Ursynów. Tu mała […]
przed chomiczówką – 20 stycznia 2007
Chomiczówka, Chomiczówka… – śpiewał w świetnej i hitowej zarazem piosence Sidney Polak. Ja też mam tu swoją legendę. Bieg na 15 km na warszawskiej Chomiczówce odbywa się w najbliższą niedzielę. To moje pierwsze starty w tzw. biegach masowych (poza maratonami, bo najpierw zacząłem biegać maraton, a dopiero rok później dowiedziałem się, że są organizowane różne […]
10 km z Dzikim po lesie – 17 stycznia 2007
Kwestia pająków staje się coraz bardziej gorąca. Nie tylko w kontekście Lasu Kabackiego. To lubię – trzeci dzień tygodnia i trzy dni treningów zaliczone. Dziś 10 km w Lesie Kabackim z Dzikim, który jako mieszkaniec okolic przeciwległego Lasu Bielańskiego w Kabackim notorycznie się gubi, więc chciał się nauczyć. Tempo – 48 minut czyli każdy kilometr […]
szybciej – 15 stycznia 2007
Nie wytrzymałem dziś. Zacząłem szybciej biegać. W plan szybszych treningów mam wejść dopiero za tydzień – żeby przygotować się w 7 tygodni do biegu na 10 km po atestowanej trasie w Poznaniu oraz Półmaratonu Warszawskiego tydzień później. A plan, który ściągnąłem z sieci jest właśnie siedmiotygodniowy. Ale już dziś nie wytrzymałem. Wytłumaczyłem sobie, że dobry […]