Kategoria: Blog

15 grudnia 2006

Biegamy?! Słuchajcie. Najlepsze pomysły przychodzą mi do głowy na bieganiu. Ale ten dopadł mnie w codziennej bieganinie. Ze sportów dziś było tylko 15 minut jazdy rowerem do warsztatu samochodowego, żeby odebrać samochód. Rower wracał na bagażniku dachowym. Więc słuchajcie dalej. Mam pomysł wpisujący się w ideę społeczeństwa obywatelskiego i oddolnych spontanicznych inicjatyw. Biegajmy razem z […]

19 listopada 2006

Taniec. I to nawet nie sportowy, ale towarzyski. Nie mam dziś żadnej innej dyscypliny do opisania. Mieliśmy rano zamiar zrobić bieganie (ja) plus rower (Moja Sportowa Żona) z fotelikiem (córka przedszkolak). Ale mgła skutecznie zniechęciła nas do tego pomysłu. A jako że kierat treningowy nie obowiązuje, bez żalu odstąpiłem od porannej rekreacji. Potem było tysiąc […]

22 października 2006

Grupa biegaczy zebrała się w Central Parku. Było ich 127. Postanowili przebiec maraton. Do mety dotarło zaledwie 55. Tak 36 lat temu zaczęła się historia Maratonu Nowojorskiego. Dziś w imprezie biega chyba 30 albo 40 tysięcy ludzi. Jogging jest w dobrym tonie, nie tylko w Nowym Jorku, w Ameryce, ale w całej cywilizacji Zachodu, która […]

trzeci trening – 20 grudnia 2006

Grudniowa noc nad Polską. Rano pisałem i na bieganie zebrałem się dopiero przed trzecią. Wtedy już deszcze niespokojne potargały sad. Ciężko wyjść w taką pogodę, ale potem bieganie daje mi jeszcze większą satysfakcję: że jeszcze umiem, że jeszcze potrafię biegać w deszczu, że jeszcze nie mam takiego przymusu komfortu i wygody, żebym nie dał rady […]

godzina po rabce – 24 grudnia 2006

Stanąłem na nogi w nocy. To znaczy wróciło mi zdrowie. I rano po wigilijnym śniadaniu ruszyłem na godzinne bieganie. Najpierw pod górę (Maciejowa), potem na dół do Rabki i kiedy na liczniku miałem już godzinę i osiem minut znalazłem czynną kwiaciarnię. Potrzebowałem kwiatek dla Ewy. Ewa to moja szwagierka, która po ciąży z bardziej dyskotekowej […]

21 listopada 2006

Znów bieganie dla przyjemności. Aż się tą przyjemnością zawstydziłem. I doszedłem pod koniec treningu do wniosku: chwała bohaterom! Opowiem, jak wyglądał mój dzień. Spać się położyłem o 2.15, bo kończyłem tekst o rozwodach. Rano pospałem do 10.00, Moja Sportowa Żona wzięła sobie na głowę obowiązki rodzinne. Poprawiłem tekst, posłałem go do gazety, zjadłem śniadanie i […]

23 października 2006

Biegać czy nie biegać? To żadne pytanie. Bo odpowiedź jest prosta jak… bieganie. Zacząłem dziś tym Hamletem z dwóch powodów. Po pierwsze jestem trochę w śmiertelnym nastroju. Piszę do ‚Gazety’ tekst o śmierci (z tego powodu wstałem dziś o 4.40), dużo o niej rozmawiam i trochę myślę. Czy to nie jest tak, że biegając uciekamy […]

13 października 2006

Dwa dni do maratonu. Dewiza na dziś: najważniejszym środkiem treningowym jest sen. Rano był ostatni trening. 10 minut w pierwszym zakresie, potem 10 przebieżek po 25 sekund, z przerwą w truchcie 35 sekund i znów dziesięć minut powolnego biegu do domu. W windzie i pod drzwiami porządne rozciąganie. Odżywianie pyszne. Całe tony kanapek, a obiad […]

na Maciejową – 22 grudnia 2006

Zima może być do połowy pusta albo do połowy pełna. Tak jak szklanka. Wyjeżdżamy ciemną nocą, mijamy Radom, Kielce, Kraków, Myślenice. Dalej cepry prują zwykle zakopianką, ale góralki wiedzą, że lepiej odbić w Lubniu na Mszanę. I nad ranem zbliżamy się do Rabki Zdrój, gdzie rodzą się kobiety sportowe, ambitne i piękne. Moja Sportowa Żona […]