Pamiętam to z jakiegoś filmu: nie ma drugich miejsc, są tylko pierwsze. Ale bo ja wiem? Film był o kierowcach Formuły 1. Stary mistrz uczył młodego ambicji, woli walki. I żeby nie cieszyć się dobrą jazdą, tylko zębami walczyć o zwycięstwo. Bo liczy się tylko pierwsze miejsce. A z drugiej strony nasz mistrz Adam Małysz, […]
Kategoria: Blog
5 listopada 2006
Niedziela miała być dniem rodzinnym. Zazwyczaj jest tak: rano do kościoła poszukać nadziei na Boga, potem rodzinne odwiedziny, rodzinny badminton. Treningu biegowego nie ma. Dziś było nieco inaczej – ciemna strona sportu. Rano jeździliśmy po ostrych dyżurach, bo Moja Sportowa Żona w zeszłym tygodniu wzięła na zastępstwo Magic Bar. To odmiana fitnessu ze… sztangami. Przeciążyła […]
6 października 2006
Daliście dzisiaj czadu? Pomyślcie. Głęboki oddech i przed przeczytaniem następujących akapitów, pomyślcie: czy daliście dzisiaj czadu i w jaki sposób. Co zrobiliście najbardziej czadowego. To taki mały konkurs. A teraz szczegóły konkursu. Ja dałem czadu w taki sposób. O 8.45 spotkaliśmy się na skraju Lasu Kabackiego we trzech: mój biegający szef, mój biegający kolega z […]
24 października 2006
Piszecie, żeby pisać. To miłe, przebiegnijmy razem jeszcze kawałek. Ja teraz biegam wyłącznie pod Kaliską Setkę. Mądrzej niż przed Poznaniem. Po pierwsze już tak nie piłuję. Od Poznania było parę lekkich treningów po 45 minut albo po godzinie. Może to błąd, bo powinny mieć raczej po półtorej-dwie godziny (w końcu szykuję się do biegu 9-10 […]
14 października 2006
Dzień do maratonu. Wierszyk na dziś: Strasznie się dłużą Cisze przed burzą Komu w drogę, ten się zbiera na pociąg. Pogoda cudnie obrzydliwa. Dość chłodno, pochmurno, ale nie pada. Na bieg długi – idealna. Pora przedstawić plan i postawić sobie cele. Publicznie, to dodatkowa motywacja. Najpierw plan. Startuję w tempie kilometr w 3 minuty 48 […]
12 listopada 2006
Są sporty letnie i sporty zimowe. A sporty jesienne? Rano trzymał mnie w objęciach ból głowy. Czwarte urodziny SBBP nie zakończyły się dla mnie alkoholową orgią, ale jednak piwa było wypite więcej niż wymagałoby odkwaszanie mięśni po sezonie. Potem Kościół, obiad, odwiedziny u ojca. Niedziela po polsku. To nie jest to, co sportowcy lubią najbardziej. […]
Kluszkowce – 26 grudnia 2006
Opowiem wam, jak zostałem narciarzem. Szybko. W całej Polsce jest teraz chyba jeden region, gdzie leży śnieg. To Podhale. Na całym Podhalu w drugim dniu świąt było jedno miejsce, gdzie otworzyli wyciąg. To Kluszkowce. Pojechaliśmy tam z rana. Moja Sportowa Żona, jej coraz bardziej sportowa siostra ze snowboardem i mega sportowa koleżanka, która ma w […]
10 grudnia 2006
Nie będę udawał: niesportowa niedziela. Wyszedłem z domu o 6.48. Wprawdzie na Czytelniczce tego bloga, która ma w zwyczaju wstawać przed świtem, a niedawno napisała komentarz do bloga o 4.56 (!!!) nie zrobi to pewnie wrażenia – ale dla mnie to wyczyn. Tyle że nie wyszedłem wcale potruchtać, tylko wsiadłem w samochód i ruszyłem do […]
9 listopada 2006
Hmm… trochę się obawiam, że tu już nikogo nie ma. Moi komentatorzy zapadli w sen zimowy, wymarli lub weszli w fazę roztrenowania i nawet czytać im się o bieganiu nie chce. Rozumiem to, bo i u mnie w czwartek był ostatni trening w sezonie. Ostatni ruch dłutem po mięśniach przed ostatnim sobotnim startem (?). Który […]
29 września 2006
Dzień bez sportu. Nie trenowałem, bo zbieram energię na sobotni start na 10 km w Lesie Kabackim. Nie robiłem grzbietów, bo mi się nie chciało. Nie zagraliśmy w badmintona, bo kupa piachu (patrz wpis ze środy) leżała ciągle na naszym boisku. Na marginesie: miałem w nocy koszmar, że robotnicy sprzątnęli piach, ale przy okazji zdarli […]