Czy powiedzielibyście w styczniu, że PO wygra wybory? Albo, że powinienem popukać się w głowę, jeśli chciałbym w Kabatach złamać 35 minut? Więcej, w obu tych kwestiach można było się mocno zadumać jeszcze kilka tygodni temu. Wybory ciągle mnie poruszają, wybaczcie, że od tego zaczynam. Ale tym razem wzruszyłem się filmem nakręconym przez zdumionego Angola […]
Kategoria: Blog
rower – 9 kwietnia 2008
Rower to fajna rzecz. Najbardziej efektywne wykorzystanie siły nóg w całej galaktyce. Rano spróbowałem odbijać się z palucha. Wyobraziłem sobie całą tę dźwignię od palucha przez stopę, brzuchaty łydki i dwugłowy uda. Poczułem, jak pięknie szybuję przy każdym kroku. Dobiegłem na wymierzony fragment w Lesie Kabackim i sprawdziłem tętno. Było rekordowo wolne. Hmmm. Nie ze […]
pierwszy zakres – 12 kwietnia 2007
Rano założyłem pulsometr, żeby pilnował mi pierwszego zakresu. I zacząłem myśleć, co zrobić z tym sportowym bigosem. W pierwszym zakresie człowiek wpada w trans. Ja zwykle od tego transu zwalniam, zamyślam się o czymś miłym, wyobrażam sobie sukcesy. Przeszłe albo przyszłe, albo teraźniejsze. Sportowe albo zawodowe, albo rodzinne. I w tym momencie dobrze jest rzucić […]
w mrozie – 23 lutego 2007
Minus sporo stopni, bohaterowie nad Rospudą marzną na krę, to co – ja nie wyjdę nad trening? Bronię tu Rospudy wbrew prawu, wbrew podpisanym zgodom, wbrew stemplom urzędników przystawionym w gabinetach. Bo nie ma takich stempli, którymi potem można przywrócić drzewa, bagna, zieleń lasów i nieskalaną wstęgę rzeki. Tak samo nie zgadzam się, żeby na […]
podbiegi – 13 kwietnia 2007
Dzień zaczął się od sportu pod górkę. A potem było z górki. Punktualnie o 8.30 (bo z Moją Sportową Żoną nic nie jest niepunktualnie) wyszliśmy – ona na fitness, a ja z córką przedszkolakiem do przedszkola. Jest coraz cieplej, założyłem krótkie spodenki, żeby być gotowym na ciężki trening. Ale nie jest na tyle ciepło, żebym […]
po mistrzostwach europy – 4 marca 2007
Gdzie ci mężczyźni? Obejrzałem właśnie retransmisję z ostatniego dnia Mistrzostw Europy w LA. Chojecka, Chojecka, Chojecka. Zdobyła wprawdzie w sumie dwa medale nie trzy, ale trzeci jej się należy od prezydenta za to, że jest championem. Mistrzynią, zwyciężczynią, faworytką, która daje radę i nawet portal Gazeta.pl ją dostrzegł i nazwał królową, chociaż małymi literami. Średnie […]
deszcz – 2 czerwca 2007
Nie powiem, że czułem się jak człowiek z żelaza, bo człowiek z żelaza mógłby zardzewieć. Ale miałem poczucie, że mam ciało z tytanu względnie innego twardego na maksa materiału. Wczoraj po południu zadzwonił mój biegający szef P. z pytaniem, czy pobiegamy w sobotę rano. Za oknem była jeszcze Afryka i nic nie zapowiadało na dziś pory […]
Dunaj – 13 lutego 2008
Kiedy ja trenowałem bieganie, Moja Sportowa Żona ćwiczyła mieszkanki Ursynowa na brzuch, uda, pośladki, a córka przedszkolak trenowała zostawanie samemu w domu. Przez 35 minut. Miałem w planach półtoragodzinne wybieganie, bo czasem jednak człowiek musi długo pobiegać nawet w okresie przygotowawczym, kiedy więcej treningów krótkich i szybkich. Dograliśmy to czasowo tak, że najpierw MSŻ wyszła […]
tętno maksymalne – 5 stycznia 2007
Komu Mikołaj przyniósł tzw. pulsometr? Kamyczkowi86. I już wiadomo, że Kamyczek biega za szybko. Kamyczek pochwalił się tym pod środowym blogiem. Dodał, że biega z tętnem ponad 160. Moim zdaniem to za szybko. Kamyczek jak się łatwo domyślić ma 21 lat. To wiek nadzwyczajnej wyrywności, za co nie zamierzam Kamyczka ganić, bo sam mimo wieku […]
randka – 30 sierpnia 2007
Właśnie wróciłem z randki. Częściowo sportowej. Czwartek to zwyczajowy dzień bez biegania. Co nie znaczy, że bez sportu. Kiedy wróciłem z pracy, zwyczajowo wyszliśmy z Moją Sportową Żoną na badmintona, córka przedszkolak robiła slalomy na rowerze, a dziewczynki z podwórka odbijały pożyczonymi od nas paletkami. MSŻ dziś wygrała (pierwszy mecz 2:0, drugi przegrywając 1:2). A […]