Kategoria: Blog

zima – 24 marca 2008

Wydało się, kiedy korzystacie z internetu. W godzinach pracy. Ja święta przepracowałem treningowo. Dziś rano zszedłem do samochodu i jak to w święta wielkanocne odśnieżyłem szyby. Podjechałem do lasu, bo raz, że wolałem nie zostać oblanym na moim blokowisku, a dwa, że trening chciałem zrobić w całości w lesie na wymierzonych kilometrach. Oczywiście nikt dziś […]

Toruń – 27 kwietnia 2008

Kiedy rano Daniel i Dziki stanęli na linii startowej maratonu w Toruniu, my ruszaliśmy na rowerach do Lasu Kabackiego. Postanowiliśmy sobie zrobić rekreację. Miała być wyprawa do Puszczy Kampinoskiej z zaprzyjaźnioną rodziną z dziećmi, ale zaprzyjaźniona rodzina jak zwykle nie mogła, co stawia zresztą mocno pod znakiem zapytania to zaprzyjaźnienie. W tej sytuacji powstał plan […]

czy sekundy – 5 czerwca 2007

Czy sekundy od szczęścia. No może cztery. Rano nie biegałem, tylko pracowałem. Pani z Batalionu Zośka opowiadała, jak siedziała w stalinowskim więzieniu. Brrr. Najmocniejsze dla mnie było o piciu wody z sedesu, bo na ośmioosobową celę przysługiwała miska wody na cały dzień – do mycia i do picia. Jak człowiek posłucha takich historii, to mniej […]

ciotka – 5 kwietnia 2008

Ciekawe czy mnie wyemitowali w telewizji i czy ciocia widziała? Moja ciotka, lekarka starej daty od lat nie mogła się nadziwić mojemu bieganiu. Najpierw liczyła, że z tego wyrosnę. Potem, że zmądrzeję, zrozumiem, jakie to niezdrowe. I że nie wypada. Ale nic. W końcu zaczęła wychodzić na trasę maratonu i macha mi zawsze na rogu […]

dwanaście – 29 kwietnia 2008

Takiego treningu nigdy sobie jeszcze nie zrobiłem. I jedno, czym się martwię, że za lekko go zniosłem. Człowiek jest jak sprężyna. Przynajmniej biegacz trenujący do ważnych zawodów. W fizjologii nazywa się to superkompensacją. W skrócie: kilka dni przed startem trzeba sobie mocno dołożyć, a potem pozwolić wypocząć. Nasze możliwości najpierw się skurczą jak sprężyna, ale […]

wściekły pies – 28 stycznia 2007

Mam w domu wściekłego psa. To jedyny sportowy akcent na dziś. No może jeszcze drugi – odbijanie balonika. Przypomnę naszą aktualną sytuację życiową: córka przedszkolak ma ospę, co trzyma nas w domu, a na dodatek złamaną rękę, co powoduje ciekawe obserwacje. Córka przedszkolak jest tak przyzwyczajona do samodzielności, że w trzy dni nauczyła się robić […]

dzień do – 11 maja 2007

Dzień do. Dzień dobry.Dobry dzień dzisiaj miałem, chociaż bez biegania. Ale w złotych promieniach sportu.Rano wsiedliśmy z synem wiecznym licealistą w srebrną strzałę i ruszyliśmy do Poznania spotkać się ze złotym medalistą mistrzostw Polski w półmaratonie i zarazem srebrnym w maratonie  – Heńkiem Sz. Wiecie, że póki nie zaczął biegać maratonów, trenował tygodniowo ledwie po […]

mama – 4 grudnia 2007

Bieg po zdrowie – o Tomaszu Hopferze możecie przeczytać w grudniowym numerze Biegania, już jest chyba w sprzedaży. A ja dziś chciałbym rzucić hasło Bieg po życie i opowiedzieć wam o swojej mamie. Po wojnie została sama z dwójką młodszych braci. Kiedy jej rodzice umarli miała coś koło 19 lat. Przełom lat 40. i 50. […]

Koncertowa – 25 maja 2008

Zrobiłem sobie mały akcent, mimochodem. Teraz nie trenuję, tylko sobie biegam. Ale nie mogłem się powstrzymać przed małym akcentem biegowym przed wtorkowymi wyścigami na 10 km w Kabatach. Guru Skarżyński doradza takie akcenty przed zawodami. Przed maratonem – 4-5 dni wcześniej mocne (w tempie maratonu) kilometrówki. Zmniejszyłem dziś te zalecenia do odpowiedniego rozmiarku i pobiegałem dziś […]

eureka – 23 maja 2007

Archimedes wyskoczył goły z wanny i wykrzyknął Eureka, bo odkrył reguły wyporności. A ja wybiegłem z lasu z gotowym planem biegania na najbliższe miesiące. Rano miałem spotkanie służbowe w galerii Arkadia, więc pobiegałem sobie potem po pobliskim Lasku Bielańskim, starych śmieciach mojego dzieciństwa. Od rana zastanawiałem się dokąd teraz biec. To znaczy nie którą drogą […]