Kategoria: Blog

maciejowa – 8 kwietnia 2007

Bieganie jak na skrzydłach. Z widokami jak ze starego westernu. 7.30, teściowie zbierają się do kościoła, bo mają taki imperatyw z rana. A ja na bieganie, bo to mój imperatyw. Wbiegłem ostro do góry przez Tatarową do Maciejowej. Nie wziąłem pulsometru, bo nie po to przyjechałem na trzy dni w góry, żeby się bawić w […]

bielany – 14 czerwca 2007

Dzisiaj biegałem w przeszłości. Szlaban z liceum, lasek z dzieciństwa i górka na sanki. A dziś – na podbiegi do trenowania siły biegowej. Powiem wam dziś o moim ojcu. To on zabrał mnie w góry, kiedy miałem pięć lat, do Piwnicznej w Beskidzie Sądeckim. I z miejsca zakochałem się w górach, chociaż nie wiedziałem wtedy […]

rozciąganie – 24 marca 2007

Lubię ten dzień przed startem. Marzenia mają bezbolesną formę liczb. Biuro Półmaratonu Warszawskiego w całkiem fajnym budynku BUW. Spotykam sporo znajomych, cześć, cześć, aż córka przedszkolak się dziwi, skąd ja znam tylu ludzi. Paru z wodą w ręku, ja też mam butlę mineralnej do wypicia na cały dzień. Paru z marzeniami w głowie, na ile […]

łysy – 25 maja 2007

Wszedłem rano do łazienki, a wyszedłem łysy. Coś jest w tym micie strong mana. Miałem dziś odwieźć srebną strzałę do warsztatu na drobną kosmetykę. I tak się na to nastawiłem, że nawet kiedy pan w warsztacie stwierdził, że samochód mogę mu przywieźć dopiero jutro – nic mnie nie odwiodło od planu dnia. Zostawiłem autko pod […]

życzenia – 22 marca 2008

Miałem taki sen: startuję w biegu, jakiś mały półmaraton. Dramat zdarzył się gdzieś na 17-18 kilometrze. Biegliśmy razem z Danielem, więc pewnie we śnie miałem reminiscencje z Półmaratonu w Wiązownie. Chciałem zmieścić się w pierwszej dziesiątce, jest dobrze, biegnę chyba na siódmym miejscu, Daniel oczko za mną. Trzy kilometry przed metą jest nawrót, z przeciwka […]

bnp – 23 marca 2007

Jaki bieg jest najlepszy? Jak samolot! To mój ulubiony środek treningowy – Bieg z Narastającą Prędkością, w skrócie BNP. Nie stosowałem go od dawna, bo mój słynny plan przygotowujący do dychy (zwany też Planem Kęćka) w zasadzie go nie przewidywał. A ja tak kocham to robić. Człowiek jest wtedy jak samolot. Biegnie powoli, ociężale jak […]

trening – 16 października 2007

Dziś o tym, czym się różni trening od biegania.  Poniedziałek i wtorek to jedna niezbyt mocna debata, jedna niezbyt poważna awaria komputera i dwa mocne treningi. Mój kandydat na początku został trochę w tyle za przyszłym oby koalicjantem (te podatki w Irlandii). Ale przy polityce zagranicznej dogonił rywala, przeszedł przez niego jak przez masełko, a […]

barki – 22 listopada 2007

Sezon halowy trwa. Jeden trening na hali AWF i jeden badminton w hali na Mandarynki.  Może wpadniecie kiedyś na badmintona? Gramy w czwartki o 21.30 w hali na Mandarynki na Ursynowie, godzina kosztuje 10-15 pln od osoby (jednorazowo drożej, przy abonamencie miesięcznym taniej), myślę, że wolne miejsca w grupie by się znalazły. A to fajna […]

przerwa – 3 września 2007

Będzie tydzień luzu. Treningi co dwa dni. Pamiętacie, wczoraj się zastanawiałem, co zrobić, skoro niechcący zaliczyłem w zeszłym tygodniu dodatkowy szósty trening i to ostry – wyścig na sześć kilometrów. I wymyśliłem – wyluzować w tym tygodniu. Poniedziałek bez treningu. Wtorek biegacza, w środę przerwa, a potem się zobaczy. Gdzieś w sierpniu wyciągnąłem z archiwum […]

obóz IV – 13 września 2007

Jakie ta sala gimnastyczna ma odrapane ściany. W czwartym dniu obozu odbyłem podróż sentymentalną w lata 80. XX wieku. Gwiazda, z którą dziś biegałem, by to opisać w Gazecie wyznaczyła mi spotkanie w Parku Skaryszewskim o 8.30. Co w tej sytuacji zrobić z rannym treningiem? Podjechałem wcześniej samochodem do gazety, w bagażniku zostawiłem cywilne ciuchy, […]