Do przerwy 0:1. Teraz powinien wejść Paragon. Paragon czyli kto? Smolarek? Żurawski? Krzynówek? Siedzimy z Moją Sportową Żoną przed telewizorem, a z łazienki szemrze pralka. Czerwiec miesiącem kibicowania. Właśnie zaczyna się preludium, Polska gra z Macedonią i do przerwy przegrywa 0:1. Minutę przed gwizdkiem Kuszczak obronił mocny, płaski strzał z rzutu wolnego, ale dobitka wylądowała w […]
Kategoria: Blog
rowerek – 23 sierpnia 2007
Dziś 14 kilometrów. Ale nie uwierzycie jakie to osiągnięcie. Nie dla mnie. Czwartek to z reguły dzień bez biegania. Odpoczynek, bo człowiek nie jest maszyną i musi się regenerować. Biegacze często o tym zapominają, nawet ci już trochę obiegani. No powiedz, nie zdarzało ci się pomyśleć: stracony dzień. Albo że robiąc dzień przerwy sobie odpuszczasz. A […]
tężnie – 28 kwietnia 2008
Do maratonu w Krakowie zostało sześć dni. Odliczanie włączone. Dziś było ostatnie długie wybieganie. Wstałem o 6.10, żeby przed porannym treningiem napisać, co miałem do napisania. Jak już się przemyje oczy i wstawi herbatę, to może być, ale pierwsze minuty to dla mnie koszmar. Podziwiam ludzi, którzy najspokojniej w świecie sobie piszą w komentarzach, że […]
ostatni mocny trening – 13 marca 2007
Dzisiejsze bieganie zaczęło się wczoraj. Dokładnie, kiedy napisałem wczorajszy odcinek bloga, zadzwoniła Moja Sportowa Żona: – Samochód mi się zepsuł! Była 21.25, MSŻ właśnie wracała z pracy pod Warszawą, na szczęście samochód rozkraczył się blisko centrum. Szybka akcja – sąsiadka-studentka-opiekunka przejęła córkę przedszkolaka, a ja wcieliłem się w pomoc drogową. Na miejscu okazało się, że […]
radio – 9 lutego 2008
Uwaga, uwaga, nadaje Radio Fitness! – Wiesz, że on jej napisał esemesa? Żeby mu teraz oddała wszystkie pieniądze. – Nie mów! A dużo mu jest winna? – To nawet nie o to chodzi, bo ona to zapisywała i odkładała. Ale on jej mówił, że te pokazy u niej w salonie robi z przyjaźni i dlatego, […]
obóz – 14 marca 2008
Wkleiłem plan treningowy na przedostatni tydzień. Zanim pomyślicie, że zwariowałem, pozwólcie, że się wytłumaczę. Podsłuchiwałem czasem takich maratońskich dziadków, którym ustąpiłbyś miejsca w autobusie, a na trasie zostawią cię za sobą albo wyprzedzą bezradnego na 35. kilometrze. Dziadki rozmawiały, kto był na jakim obozie w wakacje – ten w Szklarskiej, tamten też. Wiadomo, mekka Wunderteamu […]
podniecenie – 26 marca 2008
Ostatnie długie wybieganie. Jestem podniecony. Tak to jest, przed startem człowiek ma gorączkę. Kamil D. z gazetowego radia niestety dosłownie, przesłał mi dziś maila, że złożył go rotawirus podnosząc temperaturę ciała i obniżając możliwości sportowe. A jeszcze wczoraj przysłał esemesa, że zrobił sobie 10-kilometrowe wybieganie, ale z nerwów wyszło mu za szybkie – 49 minut. […]
stringi – 13 kwietnia 2008
W Londynie biegali, w Dębnie biegali, a ja nie biegałem. Od razu piszę: dziś nie biegałem, był odpoczynek, była regeneracja. Za to napiszę o innych: jak biegali albo zamierzają biegać. Przyjechała do nas Karolina z Irlandii. Ściślej: Karolina z Rabki Zdrój, przyjaciółka Mojej Sportowej Żony z licealnej ławki (ławki w klasie, ławki w parku). Ale przyjechała z […]
jestem zły – 17 marca 2007
Jestem zły. Bo nic mnie nie boli. Już tłumaczę. Rano zmierzyłem się z dystansem 10 km na atestowanej trasie w Poznaniu. Do tego biegu przygotowywałem się od stycznia. Z tego biegu miałem zrezygnować, bo treningi mi nie szły. Na ten bieg się zdecydowałem tydzień temu, bo nadspodziewanie dobrze poszedł mi start na trasie ok. 10 […]
pianino – 2 lutego 2008
Jest w kraju jednak trochę śniegu. Ale z nart nici. O wpół do drugiej w nocy zapisałem sobie na koncie nową życiówkę. 4 h 39 minut na trasie Warszawa-Rabka (od domu do domu). Lubię jazdę po nocy, droga taka pusta, córka przedszkolak spała jak zaklęta, a ja śpiewałem sobie z magnetofonem Kaczmarskiego. W Warszawie szklane […]