i po lechu – 27 lutego 2009

Najgorszy sport to skok wzwyż. Wszyscy, nawet zwycięzca, kończą zawody trzema nieudanymi próbami. Z rozgrywkami pucharowymi w piłce nożnej jest podobnie. Gdyby w 89. minucie meczu Lecha z Austrią dobra wróżka zapytała, czy chcesz, żeby Lech strzelił bramkę Austriakom, potem przeszedł fazę grupową wyrzucając za burtę m.in. Feyenoord, a potem walczył jak lew z Udinese […]

zimno – 13 lutego 2009

Wierzę w góry, to już wiecie. Wierzę też w zimno. W piłkę nie wierzę. Mało rzeczy mnie tak denerwuje jak piłkarze nożni. Co jest w tej dyscyplinie, że dostają po tyłku, są unurzani po uszy w gównie korupcji, a przychodzi mecz i cała Polska ogląda. I ja z całą Polską też. To co wyprawiali w […]

70 tańczących dziewczyn – 6 października 2008

Widzieliście kiedyś 70 ładnych dziewczyn tańczących rytmiczny układ na stepach? Nie, nie miałem fantazji. Widziałem 69 ładnych dziewczyn i jedną najpiękniejszą – Moją Sportową Żonę. To dużo ładniejszy początek bloga biegowego niż siedem akapitów o piłce nożnej, Drzewieckim, Listkiewiczu i Kręcinie, które właśnie skasowałem. Zwłaszcza, jeśli wyobrazicie sobie Kręcinę. MSŻ miała w sobotę i niedzielę […]

Tomasz Majewski – 14 sierpnia 2008

Trwa olimpiada. I wreszcie jest powód, żeby o tym napisać bez utyskiwania. U mnie w tym tygodniu trwają igrzyska ekstremalne. Z właściwym sobie narcyzmem zacznę od siebie. We wtorek zrobiłem to, co miałem zrobić. Wysiadłem rano z rowerem w Krakowie i w 4 godziny (w tym 45-minutowy przejazd przez miasto) dojechałem do Rabki Zdrój. W […]

bieganie z szefem – 28 sierpnia 2008

Pół tygodnia biegania z biegającym szefem. I jedno fajne rozwiązanie rekreacyjne. Jeżeli myśleliście, że tytuł "bieganie z szefem" dotyczy treningów z Moją Sportową Żoną, to się mylicie. MSŻ nie daje się namówić na treningi. Wstałem we wtorek rano, do ubikacji, mocz biały, czyli super – jestem dobrze nawodniony. Piłem dużo wody przez cały poniedziałek, żeby przygotować […]

pełen luz – 11 września 2008

W poprzednim odcinku: na półmaratonie w Sochaczewie czułem się za bardzo wymęczony i postanowiłem sobie zrobić luźniejszy tydzień. – Miałeś mieć w tym tygodniu luz – zdziwił się biegający szef na 10. kilometrze dzisiejszego średniego wybiegania, kiedy opowiadałem mu o swoim środowym treningu. Bo w środę było najmocniejsze bieganie od hu, hu, hu. Zrobiłem to, […]

Piwniczna – 17 lipca 2008

Właśnie dostałam sygnał od Wojtala, że dziś na Traczykówce (mój rodzinny dom na tatarowej górze) były ogromne  kłopoty z dostępem do internetu (co zresztą często się zdarza, wystarczy chaja i antena nie odbiera). Dziś więc informacje biegowe w wielkim skrócie. W ciagu trzech ostatnich dni czas treningu Wojtala to 6 godzin i 2 minuty. Były to treningi w […]

szlaban – 14 lipca 2008

Wbiegłem do Lasu Kabackiego. Nie było mnie tu dwa tygodnie, a front robót poszedł pełną parą. No i ten szlaban. Muszę się teraz cofnąć o dobre cztery lata. Wtedy trafiłem do SBBP. To się tłumaczy Sobotnie Bielańskie Bieganie Poranne. Gdzie, kiedy? To banalnie proste, w sobotę o 8. rano u wejścia do Lasku Bielańskiego przy […]

rok – 30 grudnia 2008

Kończy się kolejny rok, który mnie odmłodził. Nie chodzi mi tu o Moją piękną Sportową Żonę, która jest ode mnie o jedną czwartą młodsza, a wygląda jakby o połowę. Tylko o bieganie. MSŻ wygląda inaczej. Normalnie w Warszawie ciągle jest w fitnessowych ciuchach, a tutaj raz tylko wpadła na fitness do Agaty nazywanej tu czasem […]