roztrenowanie – 13 listopada 2008

Opowiedziałbym wam o biegu, ale nie ma o czym. Koniec. Koniec sezonu. Liczyłem na cud. Że dwa maratony i jedna setka tej jesieni nie przeszkodzą w krótkim, dziesięciokilometrowym biegu. Że dwa treningi treningów niemal wyłącznie szybkich nadbudują na tej wytrzymałości piramidkę szybkości. Że mimochodem zrobię na koniec sezonu życiówkę na dychę. Cudów nie ma. Było […]

beton – 3 listopada 2008

Człowiek z betonu. To roboczy tytuł tekstu, nad którym pracuję – o Grzegorzu Lacie. Będzie parę słów o piłce, bo dziś trenowałem na stadionie. Stadion jest przy Koncertowej (333 m, jeśli ktoś nie pamięta), ma tartanową bieżnię i boisko piłkarskie ze sztuczną trawą. Biegam tam kilkanaście razy w roku. Prawie zawsze na boisku chłopaki grają w piłkę, wieczorami […]

sport jest przyjemny – 12 grudnia 2008

Pamiętacie szkołę? Ciągle oddajesz pracę domową albo piszesz klasówkę i pani ci stawia stopień. Ja sobie za ostatnie treningi wystawiam trójkę z minusem. Dostało mi się pod ostatnim blogiem, że nie realizuję ściśle planu Skarżyńskiego. To prawda, bo plan biegowy nie da się moim zdaniem w stu procentach przełożyć na życie, kiedy nie jesteś wyczynowcem. […]

z górki na pazurki – 28 czerwca 2008

Dniem w galeriach handlowych nie będę się chwalił. Akcenty sportowe były dwa: że syn licealista przyjechał z torbą z ciuchami po treningu brazylijskiego juijtsu i że Kamilowi D. (Tokowy dziś świętuje 35. urodziny) kupiliśmy prezent w sklepie sportowym. Nie napiszę dziś jaki, bo jeszcze przeczyta przed wręczeniem. Myślę, że źle bym się czuł, gdybym całą sobotę […]

prehistoria sportu – 19 czerwca 2008

Maratończyk P. opowiadał mi przedwczoraj, co mu się działo po kawie. Wspominam o tym nie bez powodu. Bo w prehistorii sportu masowego oni nie za bardzo wiedzieli, czego używać. Poszła fama, że dobra jest kawa z glukozą. Maratończyk P. nie pijał kawy, ale pomyślał: spróbuję. Próba dała efekt w postaci problemów jelitowych. Dobiegł siódmy. A […]

chorwacja w miniaturze – 17 czerwca 2008

Cały dzień rozmawiałem z ciekawymi ludźmi o bieganiu. Więc to jasne, że wieczorem musiałem sam to zrobić, szczególnie, że miałem sposobność na plaży. Rano ucałowałem śpiącą jeszcze jak suślica Moją Sportową Żonę i wyjechałem do Torunia. Tu mieszka maratończyk K., który przez 13 lat był marynarzem. I trenował ponad 100 km tygodniowo pływając na statku. […]

MSŻ – 5 stycznia 2009

Od soboty biegam z Moją Sportową Żoną. W głowie, w sercu. Różnie. W sobotę źle. Poprztykaliśmy się na wyciągu, zjechałem sobie dwa razy sam z Maciejowej, ale narty w odróżnieniu od biegania, to nie jest rekreacja dla samotników. Przebrałem się w biegowe ciuchy (to się nazywa kombinacja beskidzka, pamiętacie?), oddałem MSŻ kluczyki i pobiegłem przez […]

Berlin biega – 23 czerwca 2008

Do Berlina dotarliśmy z trzygodzinnym opóźnieniem, bo sprawdzali nam pociąg na granicy we Frankfurcie nad Odra. Będzie się wam czytało po niemiecku, bo na klawiaturze nie ma polskich liter. Wszystko mnie tu ciekawi. Ta chmara rowerów i niesamowita siec ścieżek, grzech byłoby po nich nie jeździć. Ta pajęczyna metra, nie ma się co dziwić, ze […]

RPA – 13 czerwca 2008

Myślicie o meczu z Chorwacją? Ja nie, od południa jestem myślami przy meczach z Czechami, Słowacją, Słowenią, Irlandią Płn. i San Marino. Czyli przy eliminacjach Mundialu 2010 w RPA. Półtorej godziny biegania – to jest to czego potrzeba, żeby wypocić z siebie całe rozgoryczenie. Nigdy nie odczułem naprawdę tego "odstresowania" na treningu biegowym. Aż do dziś. Rano jedną […]