polska biega – 29 marca 2007

Polska Biega! A przynajmniej ja dziś biegałem. Ja mam do swojego biegu dwa dni, a Polska ponad miesiąc. Rano robiliśmy porządki przedświąteczne z Moją Sportową Żoną (pracę zostawiam dziś na wieczór). A przed obiadem trening – MSŻ na rowerze, a ja biegiem. Dziś mocne bieganie (tzw. bieg z narastającą prędkością), pół godziny w tempie około […]

czy sekundy – 5 czerwca 2007

Czy sekundy od szczęścia. No może cztery. Rano nie biegałem, tylko pracowałem. Pani z Batalionu Zośka opowiadała, jak siedziała w stalinowskim więzieniu. Brrr. Najmocniejsze dla mnie było o piciu wody z sedesu, bo na ośmioosobową celę przysługiwała miska wody na cały dzień – do mycia i do picia. Jak człowiek posłucha takich historii, to mniej […]

visolvit – 12 stycznia 2007

Godzina w huraganie. Tak wyglądał dzisiejszy poranny trening. Chociaż robiłem go po pętli – z przedszkola do Lasu Kabackiego, tam kółeczko i powrót do domu – to cały czas miałem pod wiatr. Meteorologicznie to chyba niemożliwe. Ale meteorologia nie tłumaczy nam całego świata. Wróciłem do domu, a zaraz Moja Sportowa Żona wróciła z porannych zajęć. […]

cel – 25 września 2007

Wiem czego nie lubię. Biegać bez celu. Zanim zacząłem szukać niegłosującego lekarza i niegłosującego nauczyciela, pobiegłem 9 km w lesie. Dziś na lenia podjechałem do lasu samochodem, żeby nie ganiać po ulicach, bo ostatnio się dużo tak naganiałem, na dystansie 42 km. Las jest teraz cudny. Na drugim kilometrze pętli słońce operuje ukośnie przez listowie […]

jestem zły – 17 marca 2007

Jestem zły. Bo nic mnie nie boli. Już tłumaczę. Rano zmierzyłem się z dystansem 10 km na atestowanej trasie w Poznaniu. Do tego biegu przygotowywałem się od stycznia. Z tego biegu miałem zrezygnować, bo treningi mi nie szły. Na ten bieg się zdecydowałem tydzień temu, bo nadspodziewanie dobrze poszedł mi start na trasie ok. 10 […]

orzeł – 19 stycznia 2007

Prawie wywinąłem orła w Dolinie Kościeliskiej. Dało mi to dużo do myślenia. Pół piątku rozmawiałem z góralami – bacami oraz urzędnikami, ale tak czy inaczej góralami z ciała i krwi – o oscypku. O 15.50 dotarłem do wlotu Doliny Kościeliskiej, wcześniej na stacji benzynowej przebrałem się w dres. Ruszyłem na godzinne bieganie w pierwszym zakresie. […]

w górach – 18 stycznia 2007

Ewa (ta od kwiatka w Wigilię) najpierw zdębiała, a potem była zadowolona. Sport to niekoniecznie zdrowie, ale dobrze, kiedy sport to radość. Dzień zaczął się dla mnie wcześniej nawet niż wstaje czytelniczka bloga Mamapa – pobudkę miałem po czwartej a o 5.12 odpaliłem silnik samochodu w Warszawie, żeby o 9.00 spotkać się w Krakowie ze […]

falenica – 13 stycznia 2007

Psychologia i fizjologia mają pewnie parę punktów wspólnych. W tym tygodniu mocno dostrzegłem jeden z nich. Jeżeli chciałbyś płacić dziecku za każdą piątkę dwa złote, to dziecko by się ucieszyło. Od razu wyjaśniam, że nie jest to bynajmniej moja metoda wychowawcza, tylko przykład teoretyczny. Dziecko ucieszyłoby się za pierwszym, drugim, trzecim razem. Ale później, żeby […]

polska pobiegła – 15 maja 2007

Polska pobiegła. A ja nie wytrzymałemPrzyznam szczerze: nie widziałem dziś biegającej Polski. Widziałem kilkuset biegających ludzi, rekreacyjną elitę tego kraju, warszawską nie tyle śmietankę, co izostarek. Warszawski izostarek wystartował w południe na Polu Mokotowskim i przebiegł dwa kilometry z hakiem.Niektórzy dostawali zadyszki, stawali, ale znów się podrywali i biegli – po zdrowie. Inni po dowód […]

ciepłe kąpiele – 16 lutego 2007

Po pierwsze nie samym sportem człowiek żyje. Po drugie nawet jeśli jest inaczej, to patrz co po pierwsze. Mieliśmy ochotę na narty. W końcu jeśli człowiek jedzie 400 kilometrów i znajduje trochę zimy na stokach, to chciałby pojeździć. Ale córka przedszkolak wykazała daleko idącą rezerwę. Nas zresztą też paskudna mgła nie nastrajała sportowo. Zamiast nart […]