powtarzalność – 17 lutego 2007

Człowiek to jednak twarde zwierzę. Wpadłem nogami do strumienia, ale po minucie przestałem czuć problem. Tylko sznurowadła mi zamarzły i musiałem w domu ściągać buty na chama. Dziś znów miałem dziki kross. Wbiegłem na Maciejową, pół drogi już po ścieżce bez śniegu, zima z wodami odchodzi. Pod górę po śniegu – czyli trening bardzo siłowy. […]

sztafeta 2 – 15 maja 2008

No nie dało się. Nie dało się dłuuugo pogadać z Moją Sportową Żoną, żeby opisała na blogu kolejne dni sztafety. Będę je teraz z opóźnieniem wklejał. Dzień drugi Kosów Lacki – Łomża. Opowiem wam o trzech momentach, które na zawsze zachowam w mięśniu sercowym. Bo ten mięsień – a nie czworogłowy, dwugłowy czy brzuchaty – […]

sztafeta 1 – 14 maja 2008

Właśnie dostałam esemesa od przyjaciela rodziny – biegającego Daniela:  "Widziałem Wojtala w telewizji! Ładnie wyglądał i mówił wyraźnie". Jak mówił wyraźnie to na pewno Wojtal ;). Teraz dzwoni i opowiada, że to było nagrywane na jego odcinku biegowym z Węgrowa do Miedmy. Każdy z uczestników sztafety ma do przebiegnięcia po 10 km ale ciągle im […]

guru – 12 maja 2008

– Jurek jestem! – Nie trenerze, pan pozwoli, że pan będzie mówił mi na "ty", a ja będę zawsze mówił "trenerze". No  kim mogłem odbyć dziś rano taki dialog? Rozmawiałem z guru Skarżyńskim. Z samym guru Skarżyńskim. Ten facet ma coś takiego w sobie, że z jednej strony jest autorytetem, a z drugiej spoufala się […]

krutynia I – 10 maja 2008

Trzy godziny drogi od Warszawy jest baśniowa kraina. Do biegania też. Byliśmy na kajakach. Piątka dorosłych, w tym dwóch biegaczy, plus dwoje dzieci. Zaczęliśmy w Babiętach, tam Krutynia wąska, las mroczny, nastrój wyprawowy. Mówię wam, jak w kilka minut spłynął ze mnie tą Krutynią tygodniowy stres. Po niecałej godzinie wypłynęliśmy na jezioro, tam widok rozległy, […]

katastrofa – 4 maja 2008

Cracovia Maraton. Od 30. km zastanawiałem się, czy lepiej rozpocząć zdaniem: jaka piękna klęska, czy jaka piękna katastrofa. Mniejsza o to, dwa w jednym. Kolejny maraton do poradniczka "Jak nie biegać". Od wczoraj (bo wpis jest spóźniony, poranny) robię listę błędów. Po czwarte treningi niby przeprowadzone modelowo, ale chyba brak obozu treningowego (pamiętacie: po dwa […]

butelka – 3 maja 2008

Rano był ostatni trening. Szwagier wsiadł na rower i pokazał mi jezioro w Kryspinowie. Mieszkają naprawdę fajnie. Jakby Kraków, na Błonia na start maratonu będę miał samochodem z 10 minut. A w drugą stronę od razu kwietne łąki i zielona przyroda. 4,5 km od domu zbiornik rekreacyjny, nawet było parę przyczep, paru rowerzystów, trójka biegaczy. […]

piłka – 2 maja 2008

Miałem właśnie grać ze szwagrem w piłkę. Wiem, że nie należy grać w piłkę tuż przed maratonem. Bo dwa dni przed startem trzeba bardzo pomyśleć o rozsądnym przygotowaniu do biegu. Zwykle biegacze robią wtedy ostatni trening, żeby dzień przed zawodami odpocząć. Też tak robiłem, dopóki biegaczka Beata z Kabat nie podpowiedziała mi innej strategii. W […]

Toruń – 27 kwietnia 2008

Kiedy rano Daniel i Dziki stanęli na linii startowej maratonu w Toruniu, my ruszaliśmy na rowerach do Lasu Kabackiego. Postanowiliśmy sobie zrobić rekreację. Miała być wyprawa do Puszczy Kampinoskiej z zaprzyjaźnioną rodziną z dziećmi, ale zaprzyjaźniona rodzina jak zwykle nie mogła, co stawia zresztą mocno pod znakiem zapytania to zaprzyjaźnienie. W tej sytuacji powstał plan […]

scenariusz – 5 maja 2008

Wydostałem się z dołka, otrzepałem i pobiegłem przez Las Bielański. Liście były piękne i zielone. To zabawne, że facet pisze pod hasłem "maraton", jak to nie można za szybko zacząć, bo się spali glikogen i będzie klęska. A obok, na tej samej stronie www jest opis, jak ten sam facet za szybko zaczął, spalił i […]