W piątek po południu założyłem elegancki dres i poszedłem do kawiarni. Kawiarnia była zamknięta i czekając na mojego rozmówcę zmarzłem potwornie, chociaż byłem w kurtce. Czy da się w takich warunkach biegać? Oczywiście, że tak. Kiedy w sąsiedniej kawiarni skończyliśmy rozmowę (rzecz jasna biegową, do miesięcznika Bieganie), wyszliśmy (wciąż w kurtkach nałożonych na dresy), nadal […]
Kategoria: Blog
tupanie – 19 lutego 2008
W dresie odprowadziłem córkę przedszkolaka, założyłem słuchawki na uszy i w tym momencie przypomniałem sobie, że wczoraj rozładowała mi się bateria. Zostałem na bieganiu sam na sam ze sobą. Dziś był spokojny bieg w pierwszym zakresie, godzina. Coś jakby aktywny masaż po wczorajszych ćwiczeniach siły i wytrzymałości szybkościowej. Bo tak naprawdę, to jak się ma […]
dresiarz – 27 marca 2008
Zostawiłem samochód w warsztacie i rozpocząłem dzień dresiarza. Piszę o tym od czasu do czasu, ale myślę, że wielu z was miewa takie dylematy – czy dałoby się biegać do pracy. Zaglądający tu czasem Conrad opowiadał mi kiedyś o skomplikowanej logistyce: w poniedziałek jedzie samochodem i zostawia go w pracy razem z torbą sportową, w której […]
piłka – 2 maja 2008
Miałem właśnie grać ze szwagrem w piłkę. Wiem, że nie należy grać w piłkę tuż przed maratonem. Bo dwa dni przed startem trzeba bardzo pomyśleć o rozsądnym przygotowaniu do biegu. Zwykle biegacze robią wtedy ostatni trening, żeby dzień przed zawodami odpocząć. Też tak robiłem, dopóki biegaczka Beata z Kabat nie podpowiedziała mi innej strategii. W […]
polska biega – 29 marca 2007
Polska Biega! A przynajmniej ja dziś biegałem. Ja mam do swojego biegu dwa dni, a Polska ponad miesiąc. Rano robiliśmy porządki przedświąteczne z Moją Sportową Żoną (pracę zostawiam dziś na wieczór). A przed obiadem trening – MSŻ na rowerze, a ja biegiem. Dziś mocne bieganie (tzw. bieg z narastającą prędkością), pół godziny w tempie około […]
spodenki – 7 kwietnia 2008
Pamiętam jak przejeździłem pierwszą zimę na rowerze. Nigdy wiosna nie smakowała tak jak wtedy. To było z piętnaście lat temu. Miałem niemłodego malucha podarowanego przez ojca i zero kasy na dbanie o niego. Samochód odbył jedną podróż na wakacje na Pojezierze Wielkopolskie i dokończył żywota w Warszawie, psujący się i naprawiany przez coraz dziwniejszych magików. […]
dlaczego – 28 października 2007
Na koniec przyznam się do porażki w sobotnim biegu. Ale na razie zamierzam trochę pokluczyć po tematach, jak na krosie w terenie pagórkowatym. Sportowa niedziela. Rano zaliczyłem trening płotkarski na moim kursie instruktorskim. – Mamy 100 ćwiczeń do przerobienia więc zaczynamy – powiedział nam trener. Najlepsze jest takie: leżymy na brzuchu, przekręcamy się szybko jakby na […]
Podskoki -10 lutego 2007
Podskakiwanie na ulicy jest bardzo głupkowate. Ale czego się nie robi dla sportu. Znów na Maciejową, znów pod górę i przez śniegi – czyli siła biegowa. Dobrze, dobrze, bo tego mi właśnie brakuje. Kontrolowałem przy tym tętno, bo mój pulsometr znów ożył. Była kwestia wymiany baterii, fajnie, jakby ludzie mogli sobie też tak wymieniać baterie. […]
taśma – 17 maja 2007
Pierwszy dzień pracy na taśmie za mną. Po trzech godzinach bardzo doceniłem swoje życie i problemy typu "czy zdołam poprawić życiówkę na półmaratonie w Toruniu". Taśma dziś to już nie to samo co w mitycznej fabryce Forda w dowolnym kolorze, byle był czarno albo w tamtym filmie Chaplina, którego tytułu za Boga nie pamiętam. Taśma […]
siła – 16 grudnia 2007
Będzie o sile biegowej. A dziś rano tak brakowało mi siły, że jak starłem marchewkę, to się musiałem położyć do łóżka i odpocząć. Weekend zaczął się sportowo. W piątek półtorej godziny biegania, 10-kilometrowa pętla po Lesie Kabackim z 6-kilometrowym dobiegiem. W sobotę kolejne półtorej godziny, bo moją ambicją jest teraz system 2+1+1,5+1,5. Czyli w tygodniu […]