Kategoria: Blog

radio – 21 września 2007

Kiedy zadzwonił do nas Arti, to wszyscy trzej zdębieliśmy. Nie wywołuj Artiego z lasu. W ramach sportu była dziś wyłącznie regeneracja. Miałem wieczorem zrobić jeszcze rozciąganie, ale chyba już zwyczajnie mi się nie chce. Zresztą wieczór miałem potwornie zapędzony. Moja Sportowa Żona pojechała na fitness, a my z córką przedszkolakiem najpierw odebraliśmy zestawy startowe na […]

Kęciek – 22 stycznia 2007

W poniedziałek rozpocząłem Plan Kęćka. Nasuwa się więc pytanie: a kto to jest Kęciek? Kęciek jest młody, coś studiuje technicznego. I biega jak maszyna. Poznaliśmy się na zawodach z dwa lata temu, biegaliśmy wtedy na podobnym poziomie czy jak wolałbym to ująć w swojej okolicy. Wyprzedzaliśmy się w środku biegu, ścigaliśmy na finiszach. Raz mieliśmy […]

wigilia – 16 kwietnia 2007

Piję. Cały dzień piję.Wigilia to czas oczekiwania. Czas na jedzenie, a przede wszystkim picie. Tyle płynów, żeby komórki napęczniały jak księżyc zanim go dwaj tacy ukradli.Moje wigilie startowe spędzam zawsze w maksymalnej bezczynności. Przed najważniejszymi maratonami staram się ruszać mniej niż średnia krajowa, która i tak oscyluje koło zera. Przed zwykłym biegiem na 10 km […]

sonda – 8 stycznia 2008

Już liczyłem, że Moja Sportowa Żona uwierzy w zimę w mieście. Ale zima się rozpłynęła.  Zima trwała w Warszawie przez poniedziałek. Na trawnikach bielała kołderka puchu i pyszniły się grubaśne bałwany. Dobiegłem chodnikami do Lasu Kabackiego i tam zima dopadła mnie jak w komputerze. A ściślej: w tym, co 30 lat temu nazywano grafiką komputerową. Pamiętacie? Pokazywali to w […]

dzień – 21 lutego 2008

Dzisiaj był Dzień bez Sportu. Nie biegałem dziś, bo jest dzień przerwy. Nie pojechałem na rowerze do pani na SGGW, bo założyłem na spotkanie marynarkę, a to mi się z rowerem niezbyt zgrywa. Nie poćwiczyłem na atlasie, bo kiedy wieczorem rzuciłem córce przedszkolakowi, żeby porobiła fikołki na łóżku (a ja wtedy siadam sobie obok na […]

wunderteam – 17 sierpnia 2007

Właśnie zaliczyłem "bieganie miesiąca", tam gdzie trenowali kiedyś mistrzowie Wunderteamu. Zostawilem Moją Sportową Żonę na deserze truskawkowym w Karpaczu, samochód zawiozłem do Szklarskiej Poręby i wróciłem do niej między reglami – dwie i pół godziny, ponad 25 km. Jezu jak cudny jest las iglasty. Powiesz: góry, jak góry, ale to nieprawda. Karkonosze są całe najeżone […]

kolano – 28 marca 2008

Prawdziwego sportowca zawsze coś boli – rzucił kiedyś biegający szef w Lesie Kabackim. Jego zwykle achilles. Mnie kolano. Wczoraj miałem przyjemność być gościem maratończyka Kamila D. w radiu Tok FM. Gawędziliśmy o bieganiu, myślałem, że to będą bardziej dziesięcio-piętnastominutowe interwały, a była prawie godzina biegu ciągłego. Dzwonili ludzie, pytali o bieganie, początkowanie, dwa najprzyjemniejsze telefony […]

butelka – 3 maja 2008

Rano był ostatni trening. Szwagier wsiadł na rower i pokazał mi jezioro w Kryspinowie. Mieszkają naprawdę fajnie. Jakby Kraków, na Błonia na start maratonu będę miał samochodem z 10 minut. A w drugą stronę od razu kwietne łąki i zielona przyroda. 4,5 km od domu zbiornik rekreacyjny, nawet było parę przyczep, paru rowerzystów, trójka biegaczy. […]

ortoreh – 8 kwietnia 2008

Dziś było coś szybszego, chociaż nie do końca. Dowiedziałem się, że to przez to, że nie odbijam się z palucha. Podjechałem do Lasu Kabackiego samochodem prosto z apteki (córka przedszkolak chora, pisałem, prawda?). Zrobiłem dziś bieganie trochę szybsze. Parę minut truchtu i trzy oznaczone kilometry na maksa. Wyszło tempo z kilometra po 4:07. Parę minut […]

ministerka – 4 listopada 2007

Amerykanska ministerka Condoliza Rajsowa. Jak to usłyszałem w slovackim rozhlasie, który złapał mi się na empetrójce w czasie podbiegu na Luboń, to myślałem, że odlecę. W piątek rano Moja Sportowa Żona szła na 8. do fryzjera położyć sobie kolor, jechała samochodem do centrum Rabki. Wykorzystałem ją i poprosiłem, żeby podrzuciła mnie parę kilometrów dalej na […]