Kategoria: Blog

kurtka – 18 lutego 2007

Szukam kurtki zimowej. Własnej. Z komórką w środku. Dziś dzień regeneracji. Po tygodniu treningów, a przede wszystkim po sobotniej imprezie w góralskiej knajpie Siwy Dym. Przy okazji dowiedziałem się, że buduje się już drugi Siwy Dym – na naszym Ursynowie. Się będzie działo. Poranne słońce obudziło nas, byśmy prędzej poczuli stan zatrucia alkoholowego. Pierwsze słowa […]

policzki – 4 lutego 2008

Godzina biegania – ale to jest krótko. To się nazywa relatywizm treningowy. Normalnemu człowiekowi godzina biegania musiałaby się bardziej dłużyć niż mongolski film akcji. Normalnemu biegaczowi też. Ale wystarczy pobiegać dwa miesiące po półtorej, dwie godziny i godzinne wybieganie robi się relatywnie krótkie. Pobiegałem w słonecznym dziś Lesie Kabackim. Najpierw pięć kilometrów w tempie po […]

rolki – 10 marca 2008

Jeśli dziś poniedziałek, to ćwiczymy siłę. To nie jest najprzyjemniejszy trening tygodnia, wręcz przeciwnie. Męczący i pajacowaty. Wolę mieć go już za sobą. Pajacowałem dziś – robiąc skipy i wieloskoki – po ulicach Ursynowa, tak żeby skończyć pod Mount Kazoory i tam zrobić podbiegi. Wymachiwałem nogami, a młodzież gromadnie wracająca z rekolekcji parodiowała moje ruchy […]

łóżko – 18 września 2007

Właśnie wyszedłem z łóżka i popchałem Moją Sportową Żonę. Mamy fajne rytuały w życiu. MSŻ każe się prawie codziennie dociskać. Siada w szerokim rozkroku, ja za nią i naciskam na barki, żeby twarzą dotknęła prawie ziemi. Z dnia na dzień jest coraz lepiej. Dzisiaj w tym celu musiałem wyjść z łóżka, bo choruję. Tak, układ […]

tor – 11 kwietnia 2008

Pamiętam, jaki byłem z siebie kiedyś dumny, jak wyszedłem na poranny trening na całe pół godziny z kawałkiem. I to nie była prehistoria, miałem już wtedy przebiegniętych kilka maratonów i życiówkę poniżej 3:45. Dziś wstałem naprawdę rano, żeby pobiegać zanim Moja Sportowa Żona wyjdzie na fitness. Zrobiłem krótki trening, 45 minut. Najpierw trzy minuty truchtu, […]

falenica – 13 stycznia 2007

Psychologia i fizjologia mają pewnie parę punktów wspólnych. W tym tygodniu mocno dostrzegłem jeden z nich. Jeżeli chciałbyś płacić dziecku za każdą piątkę dwa złote, to dziecko by się ucieszyło. Od razu wyjaśniam, że nie jest to bynajmniej moja metoda wychowawcza, tylko przykład teoretyczny. Dziecko ucieszyłoby się za pierwszym, drugim, trzecim razem. Ale później, żeby […]

źrebak – 27 maja 2008

Do przerwy 1:0. Nie zdążyłem zobaczyć bramki (Żurawski strzelił podobno w trzeciej minucie), bo jedną ręką robiłem kolację córce przedszkolakowi, drugą herbatę Mojej Sportowej Żonie, trzecią to samo dla siebie, a czwartą trzymałem telefon i obgadywaliśmy z Dzikim dzisiejszy bieg na Kabatach. Dziki się nie ścigał, został spontanicznym pacemakerem Mel z Kabat. I Mel poprawiła […]

sportowy piątek – 2 marca 2007

Kiedyś były sportowe niedziele. A u mnie dziś sportowy piątek. Rano pisałem – o ministrze Szyszko, który jest badaczem chrząszczy i którego przepoczwarzenia od naukowca do polityka przypominają nieco stadia rozwoju owadów. Tekst będzie w poniedziałek w ‚Gazecie’. Nie przeszedł mój tytuł, bo redakcja uznała, że to robienie sobie jaj z nazwiska, chociaż tytuł był […]

szybciej – 15 stycznia 2007

Nie wytrzymałem dziś. Zacząłem szybciej biegać. W plan szybszych treningów mam wejść dopiero za tydzień – żeby przygotować się w 7 tygodni do biegu na 10 km po atestowanej trasie w Poznaniu oraz Półmaratonu Warszawskiego tydzień później. A plan, który ściągnąłem z sieci jest właśnie siedmiotygodniowy. Ale już dziś nie wytrzymałem. Wytłumaczyłem sobie, że dobry […]

z butelką – 16 marca 2007

Chodzę dziś cały dzień z butelką. Nigdy jeszcze tak poważnie nie przygotowywałem się do startu na 10 km. Dziś opowiem wam o moim BBPS. Trenerzy mówią tylko o BPS – bezpośrednim przygotowaniu startowym, pamiętacie zupełnie nieznanego złotego medalistę olimpijskiego Simona Ammana? Szło mu wtedy mocno średnio w pucharze świata, pojechał odpocząć i potrenować dokładnie pod […]