Druga część bajeczki była dłuższa, a i tak się za szybko skończyła. Z jeziora znów wpłynęliśmy na rzekę. Jak te krainy się na jeziorach zmieniają, jak kolejne karty opowieści. Nad jednym brzegiem jeziora ciemny bór sosnowy, przy następnej zatocze już jaśniejszy chyba z domieszką modrzewia, nad następną mieszany, wszystko razem jak z fototapety. Krutynia za […]
Kategoria: Blog
10 km w Kabatach – 17 kwietnia 2007
Przyjechałem rowerem na bieg. Nie tylko dlatego, że nie liczyłem na życiówkę.Dziś był bieg na dychę w Kabatach. Mój czterdziesty dziewiąty, sprawdziłem właśnie w pliku, w którym zapisuję sobie wszystkie wyniki zawodów z międzyczasami włącznie. Startuję tam już ponad 9 lat. Mam z kim pogadać na mecie. Nawet taki autysta jak ja pozna przez ten […]
winda – 12 lutego 2008
Dziś miałem kilka treningów: na stadionie, w drodze na parking i dwa przy windzie. Trening niejedno ma imię. Na stadion pobiegłem z rana, przed pracą. Zrobiłem cztery interwały – pięć minut szybkiego biegu, dwie minuty truchtu. Wszystko obudowane paroma minutami truchtania przed i po, więc wyszło ponad pół godziny. Tempo niezłe – sprawdziłem sobie na […]
125 – 23 marca 2008
Obóz, obóz i po obozie. 125 kilometrów w tydzień. Bo dziś biegałem, chociaż w planie było nie biegać. Plan przewidywał, że po obozie jest wolne, bo nie miałem śmiałości napisać wam, żeby po sześciu dniach orki przejść od razu do siewu. Ten dzień wolny to nic złego, ale długie, wolne wybieganie to dla mojego organizmu […]
sarenka – 15 kwietnia 2008
Sarenka między modrzewiami na siatkówce oka. Warto biegać. Lubię takie heroiczne dni, więc się pochwalę. Pobudka 4.50, śniadanie, golenie, samochód 5.45, szosa katowicka, błądzenie między Będzinem a Dąbrową Górniczą i o 9.50 pierwszy dzielnicowy niepodal Chrzanowa i opowieść o facecie, który z nożem w ręku krzyczał na środku miasteczka, że nienawidzi policji. O 12.30 drugi […]
cel – 25 września 2007
Wiem czego nie lubię. Biegać bez celu. Zanim zacząłem szukać niegłosującego lekarza i niegłosującego nauczyciela, pobiegłem 9 km w lesie. Dziś na lenia podjechałem do lasu samochodem, żeby nie ganiać po ulicach, bo ostatnio się dużo tak naganiałem, na dystansie 42 km. Las jest teraz cudny. Na drugim kilometrze pętli słońce operuje ukośnie przez listowie […]
galloway – 25 lutego 2008
Uwaga już za trzy dni informacje o wiosennej edycji Polska Biega! Ale dziś nie napiszę, daję tylko taką zajawkę (to nie slang młodzieżowy, tylko dziennikarski). Napiszę w czwartek, bo wtedy nie ma biegania i stanę przed dylematem pustego ekranu. No i chcę trochę podgrzać napięcie 😉 Dziś o dzisiejszym bieganiu i wczorajszym Gallowayu. Nie napisałem […]
telefon – 20 maja 2008
Co robi biegacz, kiedy nie trenuje? Biega sobie. Od wczoraj mam zły dzień. W poniedziałek po południu rozwaliłem telefon komórkowy, a wieczorem z zupełnie innych przyczyn stacjonarny. Przyczyny to najogólniej mówiąc brak umiejętności opanowania wybuchów wściekłości, więc nie ma się czym chwalić. Stacjonarny już odkupiłem, ładniejszy i tańszy niż myślałem. Ale i tak był cały […]
nic – 21 maja 2008
I znów u mnie sportowe nic, jak u Kononowicza. Więc teraz parę słów do Polskabiegaczy. Przede wszystkim szacunek dla was wszystkich. Bo szacunek należy się nie tylko za wyniki. A czasem za inne rzeczy bardziej. Dziś wstałem o 4.30, żeby spisywać rozmowę z Janem Tomaszewskim. Lubię taki system pracy, jestem o świcie bardzo efektywny, a […]
siennicka – 21 lutego 2007
Córka gimnazjalistka wstała dziś o szóstej rano, żeby móc iść ze mną na wieczorny trening na hali na Siennickiej. To ja miałbym się nie zmobilizować? Córka wstała rana, żeby nie opuścić mszy świętej popielcowej (na którą zwykła chodzić wieczorem – ale na wieczór była zaplanowana wyprawa sportowa). Ja wstałem trochę później siadłem do komputera, żeby […]