10 km w Kabatach – 17 kwietnia 2007

Przyjechałem rowerem na bieg. Nie tylko dlatego, że nie liczyłem na życiówkę.Dziś był bieg na dychę w Kabatach. Mój czterdziesty dziewiąty, sprawdziłem właśnie w pliku, w którym zapisuję sobie wszystkie wyniki zawodów z międzyczasami włącznie. Startuję tam już ponad 9 lat. Mam z kim pogadać na mecie. Nawet taki autysta jak ja pozna przez ten […]

ostatni mocny trening – 13 marca 2007

Dzisiejsze bieganie zaczęło się wczoraj. Dokładnie, kiedy napisałem wczorajszy odcinek bloga, zadzwoniła Moja Sportowa Żona: – Samochód mi się zepsuł! Była 21.25, MSŻ właśnie wracała z pracy pod Warszawą, na szczęście samochód rozkraczył się blisko centrum. Szybka akcja – sąsiadka-studentka-opiekunka przejęła córkę przedszkolaka, a ja wcieliłem się w pomoc drogową. Na miejscu okazało się, że […]

wybieganie – 12 marca 2007

Pamiętacie to z dzieciństwa? Budujecie wieżę z klocków, dokładacie ostatni klocuszek, żeby budowla była piękna i wykończona. Taki mały kolorowy trójkącik, bajeczna dachówka. Tylko trochę krzywo, trzeba poprawić i… klocki leżą w gruzach. W najbliższą sobotę pierwszy ważny start sezonu, dziesiątka w Poznaniu. Po dziesięciu, a nawet kilkunastu tygodniach przygotowań. Plan ułożony pod ten start. […]

pko bp – 19 lutego 2007

Cudów nie ma. Nie biegałem dziś po Lesie Kabackim po 3:30, chociaż tak przewidywał plan. I kurtki z komórką też nikt nie oddał. Plan treningowy na dziś to siedem razy półtora kilometra. Czyli 10-kilometrowa trasa w lesie robi się za krótka. Do tego rozbieganie na początku i na końcu oraz trzyminutowe przerwy w truchcie. Tempo […]

kurtka – 18 lutego 2007

Szukam kurtki zimowej. Własnej. Z komórką w środku. Dziś dzień regeneracji. Po tygodniu treningów, a przede wszystkim po sobotniej imprezie w góralskiej knajpie Siwy Dym. Przy okazji dowiedziałem się, że buduje się już drugi Siwy Dym – na naszym Ursynowie. Się będzie działo. Poranne słońce obudziło nas, byśmy prędzej poczuli stan zatrucia alkoholowego. Pierwsze słowa […]

guma – 13 lutego 2007

Nie lubię, jak bieganie spada na wieczór. Ale czasem nie ma wyjścia. Napiszę wam o moim dzisiejszym poranku, bo w pewnym momencie ręce mi opadły. Pobudka 5.50 i do pracy. Śniadanie 7.30. Na 8.00 do wulkanizacji, bo wracając z Rabki wjechałem w dziurę, już na obrzeżach stolicy, cha, cha, cha. Trochę mi się obsunęło, bo […]

bez siennickiej – 14 lutego 2007

Od paru dni szykowałem się na zajęcia na hali sportowej, którą po przerwie wreszcie otworzyli. Ale po południowym treningu wymiękłem. No i w końcu kiedyś trzeba popracować. Pracę zacząłem dziś o 12., wtedy umówiła się ze mną pani z MTV. Gadaliśmy o języku nastolatków. Czaicie bazę? Zajefajne nawijki, które kumają tylko ziomy. Po rozmowie w […]

siła w lesie – 6 lutego 2007

Jakim cudem szybkie i krótkie treningi trwają więcej czasu niż normalne? Kolejna zagadka biegowa. Dzięki wszystkim czytelnikom za rady w kwestii ‚Dlaczego biegam tak wolno’. Też się zastanawiam, jak plan treningowy akcentujący ćwiczenie szybkości wpłynie na takiego dinozaura jak ja. Ale zastanawiam się nad tym od pół roku, w międzyczasie podjąłem decyzję, że ten plan […]

po lodzie – 1 lutego 2007

Córka przedszkolak wyszła dziś pierwszy raz na dwór (choć Moja Sportowa Żona twierdzi że na pole). Ospa już jest zdecydowanie w defensywie i w fazie odpadających strupów. A złamana ręka nie przeszkadza. Córka przedszkolak tak się odnajduje w sytuacji zmniejszonej sprawności, że je samodzielnie, rysuje, obsługuje pilota i myszkę, a jej ulubioną zabawą pozwalającą na […]

łyżwy – 24 stycznia 2007

Sport to zdrowie? Dziś mam dwie nowe rzeczy do dodania w tej kwestii. Dobrą i złą. Zacznę od dobrej. We wtorek wieczorem zacząłem chorować. Nagle ból łydek zamienił się w grypowy ból pod kolanami, rutynowy ból w gardle i uszach w niepokojące drapanie, a siąkanie nosem w katar. Poczułem się cały słaby i ‚M jak […]