Czy Bieg upamiętniający Powstanie ma sens? Właśnie o tym dyskutowaliśmy z biegaczami. Wróciłem kwadrans temu ze spotkania towarzyskiego biegaczy. I tak się zastanawiam, czy nie jesteśmy trochę jak sekta. Uzależnieni od sportu, siadamy przy butelce wina i sałatce z soczewicy (dzięki, Mel) i gadamy o bieganiu. Albo kiedy spotykamy na ścieżce nieznajomego biegacza, to pozdrawiamy […]
wesele – 8 lipca 2007
Nawet na weselu człowiek nie da rady uciec przed bieganiem. Ale po kolei. Przeżywaliśmy z Moją Sportową Żoną pierwszy samotny tydzień od niepamiętnych czasów. Córka przedszkolak jest na wyjeździe, na początku dzwoniliśmy, czy nie tęskni, nie płacze. Ale najwyraźniej przeszkadzaliśmy jej w zabawach z koleżanką albo kuzynką. Więc sami zajęliśmy się własnymi zabawami. Czyli ja: […]
misja – 24 sierpnia 2007
Niechcący przebiegłem dziś 25 km. Naprawdę niechcący. Bo chciałem zrobić tylko krótki, szybki trening. Wahałem się, czy ograniczyć się tylko do 30 minut, czy jednak pobiec 45. Ale nie można sobie aż tak odpuszczać, jeśli się myśli o wyniku, pobiegłem 45 minut, z czego 40 w II zakresie. Skąd wiem? Wziąłem sobie pulsometr, żeby pilnować […]
i po bułgarii – 1 lipca 2007
Trener Bułgarów po czwartej porażce mówił, że bułgarska siatkówka przeżywa kryzys. To zupełnie odwrotnie niż ja: pokochałem właśnie siatkówkę, w dziedzinie sportu przeżywam wzlot, a w związku jeszcze bardziej. Po kolei. Plan tygodniowy wykonany w stu procentach. Czyli dłuuuugie jak Półwysep Helski wybiegania – godzina, półtorej, półtorej i dwie. Przeważnie po plaży i między kroplami […]
odpoczynek – 19 czerwca 2007
W naszym wieku trzeba czasem odpocząć od biegania, żeby organizm się zregenerował. Tak mi powiedział w zeszłym tygodniu Wojtek S., biegacz i filozof (spontaniczny trening w Lasku Bielańskim opisywałem). Więc dziś odpoczywałem. Pojechaliśmy zresztą znów z niebiegającym fotografem Albertem do Ryk (nie Ryków, strzeliłem fo pa na wstępie i już wiem, że Ryk) przepytać tamtejszych […]
puszcza – 15 lipca 2007
Dziś o wyższości Puszczy Augustowskiej nad Piską. I słońca nad deszczem. Sportowe wakacje trwają. W poniedziałek rano załadowaliśmy z córką gimnazjalistką do samochodu: rowery (na dach), piłkę do siatkówki, rakietki do badmintona (z siatką i słupkami, cały zestaw, który można kupić teraz za 69,98 w pewnym supermarkecie sportowym) i ciuchy do biegania. W południe byliśmy […]
bułgaria – 24 czerwca 2007
Bułgaria pokonana. My z Moją Sportową Żoną od trzech dni ciągle o Bułgarii. Pierwsze zwycięstwo siatkarzy z Bułgarami widziałem, bo lało, czekaliśmy na koniec deszczu i zabijaliśmy czas telewizją. Dzisiejszego nie widziałem, bo poszliśmy na obiad, a przy okazji akurat przestało lać. Leje. Leje ciągle, opady przelotne, opady powracające, opady wkurzające do bólu. Tylko pierwszy […]
półtorej godziny 2006 12 18 pierwszy dzień biegania – 17 grudnia 2006
Ogary poszły w las… Dziś nikt już nie czyta Żeromskiego, ja zresztą też nie (raczej Masłowską albo Witkowskiego). Ale pamiętam, że tak się zaczynają ‚Popioły’ Żeromskiego i to dobry cytat na dziś. 7.30 budzik. 7.55 śniadanie. 8.20 wychodzę na bieganie. 8.25 wychodzi słońce zza chmur, czegóż chcieć więcej. Założyłem sobie pulsometr i starałem się trzymać […]
27 października 2006
Zaczęło się rok temu. Wystartowałem pierwszy raz na 100 km, przebiegłem w 10 godzin 36 minut. I już następnego dnia wiedziałem, że nie zaznam spokoju, póki nie złamię 10 godzin. Że za rok – czyli dziś – tu wrócę. A mogło być tak pięknie. Mogłem teraz rekreacyjnie biegać sobie wśród listowia. Albo ćwiczyć kilometrówki przed […]
17 października 2006
Nie macie czasem wrażenia, że to jest jak telenowela? Bo telenowela jest wtedy, kiedy nie oglądasz 20 odcinków, włączasz telewizor i ciągle jest to samo. Ci sami bohaterowie, te same dylematy, ten sam schemat. Spójrzcie sami: u nas w rodzinie tyle się przez te 20 dni zdarzyło, emocje na badmintonie, treningi wspólne i osobne, choroba […]