wał – 20 września 2007

Conrado Moreno omal nie przebił pułkownika Skoczylasa. Jeśli to miało być bieganie z gwiazdami, to chyba z jutrzenką. Na początek karta chorobowa: jest lepiej, ale nadal jestem jak dętka do połowy spuszczona. Rano miałem zajęcia służbowo-biegowe, a po południu miałem wziąć się za nowy tekst. Moja Sportowa Żona uwarzyła na obiad kluski kokardki, usmażyła paluszki […]

zwolnienie – 19 września 2007

Oglądaliście w telewizji Jesień? I Plawgę, i Pyrek, i tę zawodniczkę, której nazwiska nie pamiętam, a która o włos (10 cm) przegrała z faworyzowaną Amerykanką w biegu na 100 m? Rano obudziłem się z poczuciem, że choroba jest już za mną, ale mocno mnie osłabiła. Pomyśleć, że w ostatnią niedzielę zastanawiałem się, czy mogę wziąć […]

radio – 21 września 2007

Kiedy zadzwonił do nas Arti, to wszyscy trzej zdębieliśmy. Nie wywołuj Artiego z lasu. W ramach sportu była dziś wyłącznie regeneracja. Miałem wieczorem zrobić jeszcze rozciąganie, ale chyba już zwyczajnie mi się nie chce. Zresztą wieczór miałem potwornie zapędzony. Moja Sportowa Żona pojechała na fitness, a my z córką przedszkolakiem najpierw odebraliśmy zestawy startowe na […]

obóz IV – 13 września 2007

Jakie ta sala gimnastyczna ma odrapane ściany. W czwartym dniu obozu odbyłem podróż sentymentalną w lata 80. XX wieku. Gwiazda, z którą dziś biegałem, by to opisać w Gazecie wyznaczyła mi spotkanie w Parku Skaryszewskim o 8.30. Co w tej sytuacji zrobić z rannym treningiem? Podjechałem wcześniej samochodem do gazety, w bagażniku zostawiłem cywilne ciuchy, […]

obóz III – 12 września 2007

Zagadka na początek: co to jest odruch Łazarza? Dowiedziałem się tego w trzecim dniu obozu biegowego. Wstałem kiedy spaliście (wszyscy, poza czytelniczką o ksywce Mamapa) i zacząłem pisać o transplantacjach. Jeszcze na dworze nie było mgły, a ulicami Urysnowa jeździło najwyżej tyle samochodów, co po Rabce. Opisałem parę rzeczy, najlepsze Walentynki doktor Agnieszki, kiedy o […]

wigilia – 31 sierpnia 2007

Dzisiaj wigilia. Wigilia sezon startowego. Ludzie odnajdują w bieganiu zwykle jedną z dwóch rzeczy. Albo trans, albo możliwość rywalizacji. Do transowców należy mój przyjaciel Dziki, z którym razem transowaliśmy, kiedy nie wiedzieliśmy jeszcze o czymś takim jak biegi masowe, którego namówiłem na ściganie się z pięć może sześć razy i który teraz będąc w najlepszej […]

VII zakres – 22 sierpnia 2007

Trzy, dwa, jeden razy trzy. Tak bym nazwał dzisiejsze bieganie. Rano trochę poprztykaliśmy się z Moją Sportową Żoną. Jej problem w Warszawie to dotkliwy brak koleżanek, obudziła się przez to w kiepskim nastroju, a stąd do kłótni niedaleko. Zaraz wyszedłem na szybkie bieganie. Najpierw trzy minuty truchtu, a potem taka zabawa: 3 minuty na maksa, […]

rowerek – 23 sierpnia 2007

Dziś 14 kilometrów. Ale nie uwierzycie jakie to osiągnięcie. Nie dla mnie. Czwartek to z reguły dzień bez biegania. Odpoczynek, bo człowiek nie jest maszyną i musi się regenerować. Biegacze często o tym zapominają, nawet ci już trochę obiegani. No powiedz, nie zdarzało ci się pomyśleć: stracony dzień. Albo że robiąc dzień przerwy sobie odpuszczasz. A […]

maraton – 26 sierpnia 2007

  Jedną rzecz straciłem przez wyjazd na Suwalszczyznę. Maraton w Osace. Chyba. Bardzo lubię oglądać lekkoatletyczne imprezy. W ten weekend zaczęły się mistrzostwa świata w Osace, zdaje się, że pobiegli już maratończycy. Zdaje się, bo nigdzie żadnych wiadomości – w portalu, ani w poniedziałkowej prasie (ten niedzielny odcinek piszę w poniedziałek rano). Przynajmniej zobaczę 10 […]

mierzenie – 12 sierpnia 2007

Ile kilometrów ma 10 kilometrów? Rzecz względna. W Lesie Kabackim jest dziesięciokilometrowa pętla, na której kilkuset biegaczy ściga się średnio co miesiąc i trenuje na bieżąco kilometrówki, pierwsze, drugie i trzecie zakresy itp. Od dłuższego czasu wiadomo, że ta pętla – wyznaczona kiedyś na superdokładnych mapach przez specjalistów w biegu na orientację – ma naprawdę […]