Kiedy byłem małych chłopcem zacząłem biegać. Zacząłem biegać z Dzikim. I z Dzikim też słuchaliśmy Nalepy. Wtedy wszyscy słuchali dyskoteki albo punk rocka, albo tego, co jest pomiędzy. A myśmy słuchali bluesa – chociaż płyty się wtedy zdobywało, a nie kupowało. Próbowaliśmy grać bluesa – próbując rozgryźć na czym polega ten dwunastotaktowy schemat. I jakim […]
mróz – 24 lutego 2007
Powinno być dziś 21 km biegu. Było 16, ale w takim mrozie uważam, że to i tak nieźle. Krem ochronny na twarzy wystarczył na 40 minut biegu. No i to zimno w kościach. Dwie bluzy plus podkoszulek to jednak za mało, przydałby się jeszcze bezrękawnik. Pół biedy w Lesie Kabackim. Tam leży wprawdzie udeptany śnieg, […]
polska – 30 września 2007
Polska dziś biegała. Ja i córka przedszkolak z nią. Moja Sportowa Żona założyła rano lakierki, dżinsową spódniczkę, białą bluzeczkę i oświadczyła: – Nie jestem biegaczką. Mieliśmy pewną polemikę, co do promocji sportowego stylu życia. MSŻ stanowczo jednak stwierdziła, że jak Gazeta zorganizuje maraton fitness, to ona chętnie, ale biegać nie zamierza, bo nienawidzi. Że jest […]
run – 7 października 2007
Run Warsaw widzieliście pewnie w telewizji. Rzeka zielonych ludzików płynęła po mieście. Ja też i córka licealistka również. Nie będę wam pisał o tym, co wszyscy wiedzieli. Z samej imprezy chciałbym tylko odnotować, że miałem czas 18:13 na 5 km, z czego się najpierw ucieszyłem, bo to życiówka na atestowanej trasie, a potem już nie […]
mgła – 11 października 2007
Pamiętacie ten odcinek Cosmos 1999 z mgłą, z której człowiek wychodził starszy o dziesiątki lat? W komunikatach meteorologicznych są takie zabawne wyrazy, które chodzą parami, jak bliźniaki jednojajowe. Zawieje i zamiecie. Mgły i zamglenia. Nie wiem, czy to co w środę rano lekką pierzynką otulało moją ukochaną Warszawę, to mgła czy zamglenie, ale wiem, że […]
kabaty – 10 marca 2007
Yeeeeaaahhh! To jest najprzyjemniejsze: kiedy pobiegniesz lepiej od oczekiwań. I właśnie mi się to zdarzyło, w sobotę rano w Kabatach. Przypomnę: od zimy trenuję wg planu ‚pod 10 kilometrów’. Idzie mi to mocno średnio – w sprawdzianach w styczniu i lutym przegrywałem ze znajomymi. Na treningach nie daję razy osiągać tempa, które jest zapisane w […]
ostatni trening – 7 marca 2007
Byłem dziś na randce. Z Moją Sportową Żoną. Napiszę wam o tym, bo to piękny pomysł MSŻ. Z rok temu dostałem od niej maila, czy mam czas we wtorek o 11. Ustawiłem sobie pracę tak, żeby mieć i odpisałem. Bo MSŻ poprosiła w tym mailu, żebyśmy o tej sprawie nie rozmawiali, a jedynie komunikowali się […]
deszcze – 27 lutego 2007
Deszcze niespokojne potargały śnieg. Chociaż lepszym mottem na dziś byłby cytat z innej piosenki: ludzie listy piszą zwykłe, polecone. Miałem ochotę odwiedzić wreszcie Las Kabacki, z tydzień tam nie byłem. Ale jak sobie wyobraziłem te roztopy, to przepraszam. Pobiegałem po alejkach Ursynowa. Najpierw z siedem minut biegu w pierwszym zakresie (z kontrolą pulsometru, około 150 […]
wiosna na rowerze – 14 marca 2007
‚Wąż syknął: ja nie wierzę, przyjedzie na rowerze’. Nie chodzi o kuszenie Adama, tylko o ‚Wiosnę’ Jana Brzechwy. W naszej rodzinie oficjalnie zaczęła się wiosna, Moja Sportowa Żona zainicjowała nowy rower, który zimą przyniósł Mikołaj myśląc praktycznie (bo jak akurat były z jednej strony pieniądze, a z drugiej promocje, to czemu nie?). Rower stał i […]
rytm – 2 października 2007
W październiku przechodzimy na czas zimowy. Również na blogu. A na razie o dzisiejszym treningu. Wyciągnąłem wnioski z wczorajszego ślimaczenia się na podbiegach i stwierdziłem, że dziś sobie dołożę. Szybko i mocno. A przy okazji długo, bo ciągle mi siedzi w głowie te 120-150 km tygodniowo innego Wojtka. Nie muszę teraz biegać nawet setki kilometrów […]