letnisko – 27 grudnia 2007

Jezusicku (jak mówią na Podhalu), ale mi się dziś nie chciało biegać. W poprzednim odcinku było tyle o życzeniach, że zapomniałem napisać o bieganiu. W poniedziałek zrobiłem znów kombinację beskidzką. Pojechaliśmy rano prawie całą rodziną na narty (w wigilię wyciąg chodził do 14.) – pod Maciejową to ok. 7 km, tyle, ile mam z Ursynowa […]

kac – 6 listopada 2007

Dziś się dobijałem. Obawiam się, że za mało, bo nic mnie nie boli.  Warszawski poniedziałek przywitał mnie wszystkim co w haśle "zima w mieście" najgorsze. Ziąb, mgły i liście. Plus resztki rabczańskiego kaca, już nie fizycznego, ale psychicznego, że nadmiernie góralską imprezą zniweczyłem tygodnie przygotowań do niedzielnego startu. Tempo wolne, kilometr w 5:30. Hm, niezbyt […]

trzydziestka – 20 kwietnia 2008

Co skłania normalnego człowieka do wstawania w niedzielę o 5.50? Myślałem o tym obserwując o 6.10 kolor moczu. Piszę bez żenady, bo to blog. W gazecie by tego nie wydrukowali, a to strasznie ważne przed startem albo ciężkim treningiem. Kolor biały – dobrze, organizm nawodniony. Kolor mocno żółty – źle, grozi odwodnienie. Jak się nawodnić? […]

siła biegowa – 5 lutego 2007

Mam za mało siły. Ale najpierw korekta ogłoszenia. Wczoraj pisałem, że nie mam już siły ciągnąć wszystkich znajomych i przyjaciół za uszy, żeby cokolwiek zrobić. Moja Sportowa Żona po przeczytaniu ogłoszenia zgłosiła poprawkę: nie chodzi nam nawet o sportowych znajomych, z którymi można razem pobiegać, pofitnessować i w ogóle pohasać. Chodzi o znajomych, którym będzie […]

plagi egipskie – 25 stycznia 2007

Plagi egipskie – część druga. Plus mocny trening po śniegu. Przypomnę streszczenie wczorajszego odcinka ‚Plag’: nie trenowałem przez przeziębienie, a córka przedszkolak złamała rękę na lodowisku. Dzisiaj zaczęło się od rana. Co myślicie, kiedy dziecko ma na twarzy plamkę? Że się upaciało. A jak dostrzegacie drugą plamkę? Że je pająk ugryzł. A jak widzicie, że […]

Kęciek – 22 stycznia 2007

W poniedziałek rozpocząłem Plan Kęćka. Nasuwa się więc pytanie: a kto to jest Kęciek? Kęciek jest młody, coś studiuje technicznego. I biega jak maszyna. Poznaliśmy się na zawodach z dwa lata temu, biegaliśmy wtedy na podobnym poziomie czy jak wolałbym to ująć w swojej okolicy. Wyprzedzaliśmy się w środku biegu, ścigaliśmy na finiszach. Raz mieliśmy […]

europejczyk – 26 września 2007

Córka licealistka zapisana na Run Warsaw. Tyle, że koszulki zostały już tylko w rozmiarze L. Bo Polska biega. I coraz bardziej wbiega do Europy. Streszczę wam mój dzień. Wieczorem zrobiłem jedyny akcent sportowy: S jak siłownia. Czyli włączyliśmy z córką przedszkolakiem "M jak Miłość", ona oglądała biernie, a ja na atlasie: 10 razy motylek, 10 […]

smś – 29 września 2007

Pierwszy raz w życiu wygralem Spotnaniczne Młocińskie Ściganie. Prawdopodobnie z najgorszym wynikiem w historii SMŚ, ale co tam. Przypomnę formułę tego biegu: dystans 10 km, deklarujesz czas w jakim go przebiegniesz i potem wszyscy są puszczani od najwolniejszego do najszybszego w odpowiednich odstępach czasowych – tak żeby na metę wpadła jednocześnie cała grupa. Najambitnieszy czas założyliśmy z […]

maraton – 23 września 2007

To był właśnie ten dzień. Ale to nie był, do końca, mój dzień. Gdyby maraton startował o 7.00, żeby zdążył skończyć się przed upałem. Gdybym się nie rozchorował w tygodniu. Gdybym nie popełnił błędów w przygotowaniach (chyba jeden widzę). Gdybym nie popełnił błędów na trasie. Gdybym miał mniej lat. I gdyby permierem nie był Jarosław Kaczyński. […]

obóz VII – 16 września 2007

Siódmego dnia mówią że Pan Bóg odpoczywał. Ja wręcz przeciwnie. W siódmym, ostatnim dniu obozu biegowego zrobiłem sobie trzydziestkę. A dokładnie 33 kilometry, wycieczkę do Konstancina i z powrotem plus trochę kręcenia po Ursynowie. Wstałem o siódmej rano, bo uradziilśmy z Moją Sportową Żoną, że idziemy na 11. do kościoła. Przez to dużo myślałem na […]