chłopaki nie płaczą – 18 września 2008

Madonna leci z wieży. Moja Sportowa Żona razem z córką przedszkolakiem ćwiczą układ taneczny z przedszkola. A mnie bolą nogi. Od poniedziałku trwa obóz. Walczę, chociaż czuję, że przeciwnik świetlistym mieczem wywija tuż przed moim nosem, a ja już bez tarczy, chociaż jeszcze nie na tarczy. Po rannych podbiegach w poniedziałek wieczorem było dwa razy […]

żelazo – 30 października 2008

Lepiej się czuję po setce niż po maratonie. Naprawdę. W poniedziałek jak tylko wyrzuciłem na blogu wszystkie emocje po Kaliszu (miasto, nie mylić z politykiem SLD) poszedłem na roztruchtanie. Nie starczyło mi czasu na minimalne pół godziny (bo córka licealistka szła do szkoły na 9:55, potem odwiedziny u ojca i o 11.15 zebranie, skomplikowana logistyka) […]

siła biegowa – 11 czerwca 2008

Euro (2008), bieganie (dziś była siła), rozmowy o bieganiu, rozmowy o sporcie. Czuję się jak ryba w pierwszej konkurencji triatlonu. Zacząłem rano od rozmowy z biegaczem lat 67 do książki na 30-lecie Maratonu Warszawskiego. Najciekawszy był wątek o tym, jak człowiekowi spada motywacja, kiedy przestaje poprawiać życiówki. Wiecie, co wtedy może najbardziej "załatwić" przed startem? […]

kocham wszystkie góry – 9 lutego 2009

Góry, moja nowa religia. Także w bieganiu. Wierzę w góry. W góry wszechmogące. W podbiegi, w siłę biegową. Czuję jak wzmacnianie włókien szybkokurczliwych mięśni nóg przygotowuje je do walki na wyższym poziomie. Każdy podbieg fizycznie wchodzi mi w nogi, czuję to wszechogarniające zakwaszenie. Wyczuwam metaforycznie, jak to, co w naładuję w czworogłowych uda i brzuchatych […]

blue monday – 19 stycznia 2009

Miałem dziś najbardziej podły trening w sezonie. Postanowiłem o tym napisać jeszcze zanim się dowiedziałem, że według psychologów dziś jest najgorszy dzień w roku, z angielska blue monday. Obolały fizycznie i psychicznie po niedzielnej Chomiczówce wyszedłem rano na trening. Ma być siła, będzie siła. Ale od soboty wieczór nasze kieszonkowe autko stało pod prestiżowym fitness […]

trafiła noga na kamień – 9 października 2008

To była trzecia kilometrówka, zbliżaliśmy się do skrętu. Postanowiłem wyprzedzić biegającego szefa, byłem dwa metry za nim, kiedy zobaczyłem, jak wbiega na kamyk, większy od piłeczki pingpongowej, mniejszy od tenisowej. A potem widziałem, jak kamyk leci w lewo, stopa biegającego też w lewo, a pozostała część biegającego – w przód. Nie wyglądało to masakrycznie, ale […]

przepraszam, która godzina? – 7 sierpnia 2008

Wiem, że to jest blog o bieganiu. Ale fakt, że we wtorek wybraliśmy się z Dzikim do sportowego marketu poodbijać piłkę lekarską, ściśle się z tym wiąże. Najpierw biegowy tydzień. Poniedziałek – była siła biegowa, opisywałem, o tym jeżdżeniu tramwajem na gapę. Wtorek – długo. Półtorej godziny z Danielem-źrebakiem, który akurat był przelotem w Warszawie. […]

służbowe bieganie – 27 czerwca 2008

Co lubisz w swojej pracy? To, że bieganie należy do moich obowiązków służbowych. To nie moje wyznanie, tylko żart Marka T., dyrektora Maratonu W. Rozmawiałem z nim dziś służbowo. Po służbowym bieganiu. Zrobiłem dziś półtorej godziny, ale z siłą biegową w środku. Najpierw 6 serii skipów (60 razy A czyli kolanka pod brodę, 30 razy […]

BerlinMaratonDoBrandenburskiejBramy – 26 czerwca 2008

W Berlinie zrobiłem maraton. Średnio przechodziliśmy z córką licealistką dziennie 14 kilometrów, przez trzy dni daje to maraton po mieście. BerlińskiMaraton. Tak najbardziej lubię oglądać inne miasta. Żadnych muzeów, żadnych kościołów, żadnych zabytków. Tylko ulice, place, zwykłe kafejki, zwykłe sklepy, zwykłe ławki żeby przysiąść. Tych akurat w Berlinie jak na lekarstwo, idziesz od Aleksanderplatz do Brandenburska […]

Grunewald padł – 25 czerwca 2008

Środa dla mieszkańców Berlina – Niemców i Turków – to był oczywiście Dzień Meczu. Ja zacząłem go o 7:09 bieganiem. Zrobiłem trening dłuższy, dwugodzinny. Bo raz, że dobrze jest zwłaszcza w okresie budowania fundamentów robić raz w tygodniu dwugodzinne wybieganie. A dwa, że chciałem wbiec trochę w ten ich Lasek Kabacki, więc potrzebowałem więcej czasu. […]