Sarenka między modrzewiami na siatkówce oka. Warto biegać. Lubię takie heroiczne dni, więc się pochwalę. Pobudka 4.50, śniadanie, golenie, samochód 5.45, szosa katowicka, błądzenie między Będzinem a Dąbrową Górniczą i o 9.50 pierwszy dzielnicowy niepodal Chrzanowa i opowieść o facecie, który z nożem w ręku krzyczał na środku miasteczka, że nienawidzi policji. O 12.30 drugi […]
Kategoria: Blog
cel – 25 września 2007
Wiem czego nie lubię. Biegać bez celu. Zanim zacząłem szukać niegłosującego lekarza i niegłosującego nauczyciela, pobiegłem 9 km w lesie. Dziś na lenia podjechałem do lasu samochodem, żeby nie ganiać po ulicach, bo ostatnio się dużo tak naganiałem, na dystansie 42 km. Las jest teraz cudny. Na drugim kilometrze pętli słońce operuje ukośnie przez listowie […]
galloway – 25 lutego 2008
Uwaga już za trzy dni informacje o wiosennej edycji Polska Biega! Ale dziś nie napiszę, daję tylko taką zajawkę (to nie slang młodzieżowy, tylko dziennikarski). Napiszę w czwartek, bo wtedy nie ma biegania i stanę przed dylematem pustego ekranu. No i chcę trochę podgrzać napięcie 😉 Dziś o dzisiejszym bieganiu i wczorajszym Gallowayu. Nie napisałem […]
telefon – 20 maja 2008
Co robi biegacz, kiedy nie trenuje? Biega sobie. Od wczoraj mam zły dzień. W poniedziałek po południu rozwaliłem telefon komórkowy, a wieczorem z zupełnie innych przyczyn stacjonarny. Przyczyny to najogólniej mówiąc brak umiejętności opanowania wybuchów wściekłości, więc nie ma się czym chwalić. Stacjonarny już odkupiłem, ładniejszy i tańszy niż myślałem. Ale i tak był cały […]
nic – 21 maja 2008
I znów u mnie sportowe nic, jak u Kononowicza. Więc teraz parę słów do Polskabiegaczy. Przede wszystkim szacunek dla was wszystkich. Bo szacunek należy się nie tylko za wyniki. A czasem za inne rzeczy bardziej. Dziś wstałem o 4.30, żeby spisywać rozmowę z Janem Tomaszewskim. Lubię taki system pracy, jestem o świcie bardzo efektywny, a […]
siennicka – 21 lutego 2007
Córka gimnazjalistka wstała dziś o szóstej rano, żeby móc iść ze mną na wieczorny trening na hali na Siennickiej. To ja miałbym się nie zmobilizować? Córka wstała rana, żeby nie opuścić mszy świętej popielcowej (na którą zwykła chodzić wieczorem – ale na wieczór była zaplanowana wyprawa sportowa). Ja wstałem trochę później siadłem do komputera, żeby […]
Nowy Rok – 1 stycznia 2007
Biegania mają swój urok. Inny w lasku koło domu w ciepły, słoneczny dzień. Inny w zaśnieżonych górach. A jeszcze inny w ciemnościach za Mławą. Mazowsze to nie jest najbardziej atrakcyjny rejon Polski. Jedziesz, jedziesz, a tu pola, pola. Ubogie gleby, ubogie wioski, miasteczka bez wdzięku i rzeźba terenu bez sensu. Ani gór, ani jezior, ani […]
poprzeczka – 20 grudnia 2007
I jeszcze mi bluzę wcięło. Może to przemęczenie? Albo inny kryzys? Akcja Saleta trwa, w środę zbierałem materiał, dodzwoniłem się do ojca, który niewiele ciekawego powiedział. No może poza odpowiedzią na pytanie, dlaczego oboje z żoną nie przyjechali przez siedem dni do umierającego (jak się początkowo wydawało) syna. Odpowiedział krótko: – Po co? Dodzwoniłem się […]
narząd – 18 kwietnia 2008
Co to jest: narząd na literkę M? – spytała córka przedszkolak w samochodzie. I mieliśmy z córką licealistką niezłą zagwozdkę. W wymyślanie rzeczy na literkę związanych z bieganiem bawię się od tygodnia, gdyż publikujemy codziennie w gazecie Alfabet Biegacza. W burzę mózgów są włączeni Moja Sportowa Żona oraz korespondencyjnie Dziki, który po swoim treningu przesyła […]
dzień bez sportu – 20 kwietnia 2007
Dzień bez sportu. I bez samochodu.Wstałem ze słońcem. Zredagować rozmowę z premierem. Byłym premierem.Potem powinien być trening. Wymyśliłem sobie na dziś bieganie po stadionie – 30 sekund na absolutnego maksa, 30 sekund powoli. Na naszym 333-metrowym stadionie łatwo można by wymierzyć tempo. Jeśli przebiegłbym cały stadion w dwóch szybkich odcinkach to było by 3:00 na […]